Rodzina

10 miesięcy więzienia dla Mary Wagner

Prokurator twierdził, że Mary Wagner usiłuje narzucić innym swoje poglądy religijne, nie przejawia skruchy, nie obiecuje poprawy i lekceważy wyroki sądowe. Wyraził nadzieję, że kiedyś sąd zdoła wydać wyrok, który zmieni jej przekonania.

2 min czytania
10 miesięcy więzienia dla Mary Wagner
10 miesięcy więzienia dla Mary Wagner

Prokurator twierdził, że Mary Wagner usiłuje narzucić innym swoje poglądy religijne, nie przejawia skruchy, nie obiecuje poprawy i lekceważy wyroki sądowe. Wyraził nadzieję, że kiedyś sąd zdoła wydać wyrok, który zmieni jej przekonania.

Na sali było 18 osób, w większości Kanadyjczyków polskiego pochodzenia, którzy trzymali w rękach białe róże.

Podczas rozprawy Mary milczała. W ten symboliczny sposób wyraziła swoją solidarność z bezbronnymi ofiarami tzw. aborcji. Swoją gorliwą postawą naraziła się lobby aborcyjnemu. Jak podkreśla nie zaprzestanie swojej walki, dopóki będzie dokonywane zabijanie poczętych dzieci. Katoliczka prosi o modlitwę, by miała siłę dźwigać krzyż.

W liście otwartym opublikowanym na profilu na Facebooku “Mary Wagner w Polsce” katoliczka zaznaczyła, że wraz z Lindą Gibbons są szczęśliwe “niosąc ten krzyż (nie jest zbyt ciężki) i dążąc do otrzymania go, jako normalnego wyniku wiary w Chrystusa, kochając Go w tych najmniejszych (Mt 25:40)”.

Mary Wagner pozostaje pokorna i ufna w Boże plany, co również wyraziła w swoim liście pisząc: “Nie chcemy, aby skupiano się na nas”.

Jesteśmy w więzieniu dobrowolnie i mamy nadzieję, że zachęcimy innych, aby stali mocno w wierze. Prosimy was o modlitwę, ale nie o to, aby ten krzyż został usunięty, ale o siłę, by go nosić i wzrastać w zaufaniu Bogu, do tego stopnia, byśmy ten krzyż kochały. Oczywiście nie możemy się doczekać dnia (mamy nadzieję, że przyjdzie), gdy nie będziemy już zamykane w więzieniu – tylko, jeśli oznaczać to będzie, że zabijanie się skończyło i wszyscy mają prawo żyć – i żyć swobodnie, jako oddani chrześcijanie” – napisała kanadyjska obrończyni życia.

Mary Wagner 23 grudnia 2014 roku weszła do poczekalni placówki aborcyjnej Bloor West Village w Toronto. Matkom tam oczekującym na tzw. aborcję wręczała białe i czerwone róże wraz z karteczkami, na których znajdowały się informacje o alternatywnych rozwiązaniach względem aborcji. Swoim działaniem “zakłócała” funkcjonowanie placówki i tym samym złamała kanadyjskie prawo chroniące centra aborcyjne. Od tamtej pory przebywa w Vanier Center for Women w Milton koło Toronto.

MT/Radio Maryja 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej