Polityka

Afera wokół IDEAS NCBR. Stanowski o Gduli: Ze***ł się ze strachu

„Pan Gdula nie skorzystał z prawa do niew***nia się aż dwukrotnie. Najpierw, gdy należało po prostu pozwolić naukowcom robić swoje. A potem, gdy należało nie przyznawać się, że to on stoi za tą całą zawieruchą” – stwierdził Krzysztof Stanowski, odnosząc się do afery wokół IDEAS NCBR.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, Kanał Zero)
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, Kanał Zero)
„Pan Gdula nie skorzystał z prawa do niew***nia się aż dwukrotnie. Najpierw, gdy należało po prostu pozwolić naukowcom robić swoje. A potem, gdy należało nie przyznawać się, że to on stoi za tą całą zawieruchą” – stwierdził Krzysztof Stanowski, odnosząc się do afery wokół IDEAS NCBR.

We wrześniu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zdecydowało, że na czele zajmującego się sztuczną inteligencją ośrodka badawczego IDEAS NCBR stanie dr Grzegorz Borowik. W ten sposób ze stanowiskiem pożegnał się pomysłodawca i współzałożyciel ośrodka, wybitny polski naukowiec prof. Piotr Sankowski. Decyzja resortu nauki wywołała ogromne oburzenie w środowisku naukowym, a jej następstwem było odejście z IDEAS NCBR szeregu cenionych na świecie uczonych.

Wczoraj Kanał Zero zorganizował debatę poświęconą sztucznej inteligencji. W wydarzeniu tym miał wziąć udział wiceminister nauki Maciej Gdula, ale polityk zrezygnował.

- „Jak widać, pan wiceminister Gdula najpierw przeprowadził skandaliczny szturm na polską naukę, a później ze***ł się ze strachu, gdy trzeba było to uzasadnić (nie dotarł na debatę)”

- napisał na X.com Krzysztof Stanowski.

Założyciel Kanału Zero przekazał, że wiceminister poinformował, iż zakazano mu udziału w debacie.

Dziś na Kanale Zero pojawił się materiał, w którym Stanowski szerzej odnosi się do całej sprawy.

- „Spektakularne dwanaście miesięcy za panem Gdulą. Najpierw nie zdołał dostać się do Sejmu. Potem nie zdołał dostać się do sejmiku małopolskiego. A na koniec nie zdołał dostać się na debatę do redakcji Kanału Zero. Moglibyście pomyśleć, że ten człowiek nie jest w stanie dostać się nigdzie. Ale to nie prawda, bo ma kolegów”

- rozpoczyna dziennikarz.

- „Polska polityka wygląda tak, że jeżeli jest ktoś, kogo nie lubią wyborcy, ale za to lubią koledzy z partii, to po przerżnięciu wszystkich możliwych wyborów, ten ktoś zostaje… wiceministrem”.

- dodaje.

Stanowski podkreśla, że nie będzie rozstrzygał, czy błędem było zakazanie wiceministrowi Gduli wzięcia udziału w debacie, ale stwierdza, iż „to prawdziwe nieszczęście dla Polski, że panu Gduli zabrania się przychodzić do studia, a nie zabrania się przychodzić do ministerstwa”. Publicysta zwraca uwagę, że wiceminister sam przyznał, że odpowiada za sytuację w IDEAS NCBR.

Źródło: Kanał Zero, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej