Polska

Alarm wokół Lasów Państwowych. Paweł Sałek ostrzega przed konsekwencjami nowych ograniczeń

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Sałek, były doradca prezydenta Andrzeja Dudy i doktor nauk rolniczych specjalizujący się w ochronie środowiska, ostrzegł na antenie Radia Wnet przed – jak to określił – „skokiem na Lasy Państwowe”. W rozmowie z Katarzyną Adamiak podkreślał, że rządowe oraz unijne regulacje dotyczące ograniczeń w pozyskiwaniu drewna mogą doprowadzić do poważnych perturbacji w całym sektorze leśno-drzewnym, w tym do deficytu surowca, problemów z produkcją pelletu opałowego i osłabienia finansowego jednej z kluczowych państwowych instytucji gospodarczych.

2 min czytania
Fot. via Pixabay.com
Fot. via Pixabay.com
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Sałek, były doradca prezydenta Andrzeja Dudy i doktor nauk rolniczych specjalizujący się w ochronie środowiska, ostrzegł na antenie Radia Wnet przed – jak to określił – „skokiem na Lasy Państwowe”. W rozmowie z Katarzyną Adamiak podkreślał, że rządowe oraz unijne regulacje dotyczące ograniczeń w pozyskiwaniu drewna mogą doprowadzić do poważnych perturbacji w całym sektorze leśno-drzewnym, w tym do deficytu surowca, problemów z produkcją pelletu opałowego i osłabienia finansowego jednej z kluczowych państwowych instytucji gospodarczych.

Zdaniem Sałka coraz liczniejsze moratoria środowiskowe oraz decyzje administracyjne blokujące wyrąb w wybranych regionach wpływają nie tylko na same nadleśnictwa, lecz także na tartaki, zakłady przeróbki drewna oraz przemysł meblarski. Parlamentarzysta przypominał, że sektor leśno-drzewny odpowiada za około cztery procent polskiego PKB i daje zatrudnienie blisko 450 tysiącom osób, a – według przywoływanych przez niego wyliczeń – „jedna złotówka z lasu przynosi pięć złotych całej gospodarce”.

W audycji podkreślał, że ograniczanie gospodarki leśnej może uderzyć w samorządy, rynek pracy oraz bezpieczeństwo surowcowe kraju. – „Główne ostrze wymierzone w naszą gospodarkę leśną jest skierowane poprzez rzekomą ochronę przyrody. Co jest po prostu fałszem i szkodliwym działaniem dla całej gospodarki” – mówił, krytykując kierunek polityki resortu klimatu kierowanego przez Paulinę Hennig-Kloskę.

Sałek argumentował, że polski model gospodarowania lasami od dekad łączy funkcje produkcyjne i przyrodnicze. – „Nasza gospodarka leśna jest nazywana gospodarką leśno-przyrodniczą, dlatego że jako Polacy od pokoleń wykonujemy wszystkie funkcje – od pozyskiwania drewna po ochronę środowiska. Dzisiaj jest skok na Lasy Państwowe, by około 200 milionów złotych rocznie zabierać z tej firmy na ochronę przyrody” – stwierdził.

Poseł wskazywał również na skutki rynkowe ograniczeń, zwłaszcza w kontekście ogrzewania. Według niego niedobory surowca przekładają się na trudności w produkcji pelletu, co w okresie zimowym może oznaczać wyższe ceny opału i kłopoty części gospodarstw domowych z zapewnieniem ciepła.

W krytyce obecnych działań warto przypomnieć wcześniejsze spory polityczny wokół Lasów Państwowych, kiedy głosami posłów PiS w trakcie nocnych głosowań w Sejmie została powstrzymana prywatyzacja tej instytucji. W tamtym czasie posłowie Prawa i Sprawiedliwości argumentowali, że Lasy Państwowe powinny pozostać w rękach Skarbu Państwa jako strategiczny zasób narodowy, a każda próba zmiany ich statusu wywoływała gwałtowne protesty związków zawodowych i leśników.

Źródło: Radio Wnet, DoRzeczy.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej