Tylko u nas

Alvaro Penas: Kobiety i Zachód - mit wyzwolenia czy triumf ideologii?

Media oraz instytucje od lat powtarzają narrację o rzekomym sukcesie polityki feministycznej na Zachodzie. Według jej zwolenników miała ona doprowadzić do historycznego przełomu: kobiety nigdy wcześniej nie miały być tak wolne i niezależne jak dziś. Ale czy to rzeczywiście prawda? Czy współczesny świat faktycznie stał się bardziej przyjazny kobietom, jak twierdzą feministki?

6 min czytania
Fot. Screenshot via IndependentWomen.com
Fot. Screenshot via IndependentWomen.com
Media oraz instytucje od lat powtarzają narrację o rzekomym sukcesie polityki feministycznej na Zachodzie. Według jej zwolenników miała ona doprowadzić do historycznego przełomu: kobiety nigdy wcześniej nie miały być tak wolne i niezależne jak dziś. Ale czy to rzeczywiście prawda? Czy współczesny świat faktycznie stał się bardziej przyjazny kobietom, jak twierdzą feministki?

Na te pytania stara się odpowiedzieć raport „Women and the West – Liberty, Tyranny and True Liberal Values” („Kobiety i Zachód – wolność, tyrania i prawdziwe wartości liberalne”), przygotowany przez Independent Women’s Center for American Safety and Security (CASS – Niezależne Centrum Kobiet na rzecz Bezpieczeństwa i Ochrony Stanów Zjednoczonych). To organizacja zajmująca się kwestiami bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej, ze szczególnym uwzględnieniem roli kobiet w tych obszarach. Autorkami raportu są dyrektor CASS, Meaghan Mobbs, oraz Mallory Jammullamudy.

„Los kobiet zawsze był miarą moralnej siły i integralności instytucji w cywilizowanym świecie” – tym stwierdzeniem raport otwiera analizę sytuacji kobiet na Zachodzie. Wnioski, jakie z niej płyną, nie są jednak korzystne dla feministycznej narracji. Postępowa polityka doprowadziła do narastającej „tyranii tolerancji”, w której wolność bywa tłumiona przez poprawność polityczną, a wartości zastępowane są relatywizmem moralnym. Ten z kolei otwiera drzwi dla przekonań, które mogą zagrażać fundamentom Zachodu, podczas gdy tolerancja często staje się pretekstem do cenzurowania wolności słowa. Jak podkreśla raport: „Kiedy tolerancja zostaje oddzielona od prawdy, a inkluzywność staje się ważniejsza od integralności, to kobiety najczęściej ponoszą tego konsekwencje”.

Odcięcie się od prawdy prowadzi nieuchronnie do kłamstwa – i właśnie tak działają niektóre rządy, próbując ukrywać, manipulować lub usuwać dane dotyczące przestępczości i przemocy seksualnej wobec kobiet, szczególnie gdy sprawcami są migranci. Celem jest zniechęcenie do publicznej debaty o kryzysie demograficznym i bezpieczeństwa, a czasem nawet karanie za kwestionowanie oficjalnych narracji, np. jako mowę nienawiści.

Jednym z najbardziej uderzających przykładów przytoczonych w raporcie jest publikacja rocznych danych FBI o przestępczości. Według administracji Bidena w 2022 r. przemoc z użyciem siły miała spaść o 1,7%. Późniejsza weryfikacja ujawniła jednak, że w rzeczywistości nastąpił wzrost o 4,5%, a w pierwotnym raporcie „pominięto” 80 029 przypadków przestępstw z użyciem przemocy, w tym 1699 morderstw i 7780 gwałtów. Dane niewygodne dla oficjalnej narracji są często ukrywane lub całkowicie usuwane, co, jak wskazuje raport, prowadzi do spadku zaufania do mediów i instytucji. Podobna sytuacja ma miejsce w Europie: w Wielkiej Brytanii w 2024 r. cudzoziemcy byli trzykrotnie częściej aresztowani za przestępstwa seksualne niż obywatele, a w Szwecji prawie dwie trzecie skazanych gwałcicieli stanowią migranci lub osoby urodzone poza granicami kraju.

Reakcje osób, które nie chcą zmierzyć się z rzeczywistością, przybierają różne formy – od tzw. ‘samobójczej empatii’, czyli wypaczonej wersji liberalizmu, w której nieograniczona tolerancja podważa prawa kobiet, po kulturę cenzury, oskarżenia o mowę nienawiści czy zwykłe zaprzeczanie faktom.

Jak czytamy w raporcie: „Kiedy kobiety mówią, że czują się niebezpiecznie wracając do domu, oficjalne dane sugerują, że przestępczość spadła; kiedy matki martwią się o swoje córki w szatniach, oskarża się je o nietolerancję; kiedy naukowczynie poruszają kwestie praw związanych z płcią, spotykają się z represjami, które kończą ich kariery – nie są to marginalne anegdoty. To symptomy społeczeństwa, które nie chce zaakceptować rzeczywistości”.

Raport zawiera również ranking krajów według sytuacji kobiet. Na końcu listy – jako najgorsze kraje dla kobiet – znajdują się Afganistan, Jemen, Republika Środkowoafrykańska, Demokratyczna Republika Konga oraz Sudan Południowy. Pomimo miliardów dolarów pomocy zagranicznej w tych państwach panuje anarchia, plemienność i całkowity upadek moralny. „Pomoc nie zastępuje cywilizacji – podkreślają autorki raportu – humanitarna pomoc nie może wynagrodzić braku legalnych rządów, norm moralnych czy odpowiedzialności obywatelskiej. W rzeczywistości chroniczna zależność od wsparcia z zewnątrz często prowadzi do korupcji, bierności i rozwoju czarnego rynku”.

Natomiast kraje skandynawskie zajmują trzy z pięciu najwyższych miejsc w rankingu – mowa o Danii, Szwajcarii, Szwecji, Finlandii i Luksemburgu. Jednocześnie Szwecja stanowi wyraźny przykład zagrożeń związanych z polityką otwartych drzwi w zakresie migracji. Choć przez lata uważana była za wzór tolerancji i postępowości, kraj musiał zawrócić w prawo w obliczu masowego napływu osób ubiegających się o azyl – liczba wniosków podwoiła się z 81 301 w 2014 r. do 163 000 w 2016 r. Poważne problemy z integracją oraz wzrost przestępczości ujawniły ryzyko wynikające z naiwnych polityk dobroczynności i wywarły głęboki wpływ na społeczeństwo szwedzkie, co doprowadziło do istotnej zmiany politycznej. Jak podkreśla raport: „Po raz pierwszy od ponad 50 lat Szwecja odnotowuje emigrację netto od czasu wprowadzenia surowych reform ograniczających imigrację, mających na celu powstrzymanie wzrostu przestępczości wynikającego z polityki otwartych granic. Dania i Szwecja mogą utrzymać swoją pozycję w czołówce rankingu, ale aby to osiągnąć, konieczna była radykalna zmiana społecznego nastawienia wobec powszechnie postępowych polityk, takich jak otwarte granice, w celu zachowania stabilności”.

A co z Stanami Zjednoczonymi? Największa potęga Zachodu zajmuje dopiero 37. miejsce na 177 krajów. Podobnie jak w Europie, raport odnotowuje wzrost przestępczości z użyciem przemocy, spadek poczucia bezpieczeństwa oraz rosnącą nieufność wobec organów ścigania. „Wiele amerykańskich miast wdrożyło politykę, która osłabia organy ścigania, zachęca do łamania prawa i pozostawia ofiary, zwłaszcza kobiety i dzieci, bez pomocy” – wskazują autorki raportu. Do tego dochodzą problemy wynikające z niestabilności modelu rodziny. Dane raportu jednoznacznie pokazują, że rozpad rodziny najbardziej uderza w kobiety. „Kobiety są bardziej narażone na ubóstwo, wyczerpanie i zagrożenia społeczne w przypadku rozpadu rodziny. W wielu społecznościach w Stanach Zjednoczonych rozwód i wzrost liczby nieobecnych ojców prowadzą do cykli niestabilności i trudności międzypokoleniowych”.

Osobnym rozdziałem jest wpływ polityki woke i tożsamościowej, która nie przyniosła nic poza zwiększeniem podatności amerykańskich kobiet na zagrożenia: „Radykalna ideologia genderowa zniszczyła granice prawne i kulturowe, które wcześniej chroniły kobiety. Od zezwolenia biologicznym mężczyznom na uprawianie sportów i przebywanie w więzieniach dla kobiet, po zniesienie gromadzenia danych opartych na płci”. Zmiana rządu wraz z pojawieniem się Donalda Trumpa i jego dekretami przeciwko ideologii woke otwiera nowy okres w Stanach Zjednoczonych, które obecnie znajdują się na rozdrożu. „ich bogactwo i wolności są osłabiane przez rosnącą niepewność, fragmentację rodzin i dezorientację kulturową, wyzwania odzwierciedlające własne trudności Europy związane z niekontrolowaną migracją, wzrostem antysemityzmu, ograniczeniami wolności słowa i zniekształceniami radykalnej inkluzji... Prawdziwy postęp dla kobiet polega na odzyskaniu moralnej jasności, która wyróżnia liberalne demokracje: potwierdzeniu, że nie wszystkie kultury lub ideologie są równe pod względem poszanowania godności ludzkiej, a bezpieczeństwo kobiet nie podlega negocjacjom”.

„Siła podtrzymuje wolność, a wolność chroni kobiety”. Aby chronić kobiety, Zachód musi być wolny i silny. W raporcie podkreślono następujące imperatywy, które należy spełnić, aby stworzyć świat, w którym kobiety nie są jedynie ocalałymi, ale twórczyniami prosperujących społeczeństw: bezkompromisowa obrona wolności słowa; wzmocnienie granic i integracja oparta na uczciwości; potwierdzenie moralnej jasności i biologicznej rzeczywistości; promowanie transatlantyckiej solidarności i odnowy instytucjonalnej; oraz bezkompromisowe wspieranie praw kobiet i równości.

„To, co czyni Zachód wyjątkowym, nie polega na jego doskonałości, lecz na wolności mierzenia się z własnymi niedoskonałościami. Jeśli z tej wolności zrezygnujemy — jeśli zaczniemy zawstydzać, uciszać lub prześladować tych, którzy wskazują pęknięcia — porzucimy zasady, które uczyniły naszą cywilizację latarnią dla kobiet na całym świecie”.

Jak ostrzega raport, stawką jest wierność wartościom, które ukształtowały nas jako społeczeństwo, w przeciwnym razie przestaniemy być Zachodem. Alternatywą jest świat znacznie mroczniejszy.

Pełny raport (w języku angielskim) można znaleźć tutaj.

Alvaro Penas

 

Publikacja za zgodą autora.
Oryginalny tekst można przeczytać TUTAJ.

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej