Polityka

Arogancja Sikorskiego. Szef MSZ odpowiedział prezydentowi

„Cierpliwie czekam” – napisał w mediach społecznościowych minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, odpowiadając na dzisiejsze wystąpienie prezydenta, w którym odniósł się on do zmian na stanowiskach dyplomatycznych dokonywanych przez rząd bez jego udziału.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Prezydent RP Andrzej Duda, Radosław Sikorski - kanał oficjalny)
Fot. screenshot - YouTube (Prezydent RP Andrzej Duda, Radosław Sikorski - kanał oficjalny)
„Cierpliwie czekam” – napisał w mediach społecznościowych minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, odpowiadając na dzisiejsze wystąpienie prezydenta, w którym odniósł się on do zmian na stanowiskach dyplomatycznych dokonywanych przez rząd bez jego udziału.

23 maja sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Jacka Najdera na ambasadora przy NATO. Prezydent Andrzej Duda oświadczył jednak, że nie podpisze tej nominacji. Wyjaśnił, że kandydatura nie była z nim konsultowana i jej nie zaakceptował. Rząd Donalda Tuska jednak, jak już wiele razy to udowadniał, kompetencjami prezydenta się nie przejmuje. W niedzielę rzecznik MSZ Paweł Wroński poinformował o zakończeniu misji czterech polskich ambasadorów. Chodzi m.in. o ambasador we Włoszech Annę Marię Anders oraz właśnie o stałego przedstawiciela Polski przy NATO Tomasza Szatkowskiego.

Do sprawy odniósł się dziś na antenie RMF24 sam Andrzej Duda.

- „Pan minister Sikorski nie jest prawnikiem, w związku z czym nie oczekuję od niego głębokiej znajomości prawa konstytucyjnego, ale podstawowe czytanie konstytucji powinno być domeną także i ministrów konstytucyjnych. Obowiązuje nas wszystkich, prezydenta, ale także premiera i ministra spraw zagranicznych, zasada współdziałania”

- podkreślił.

Prezydent stwierdził, że „strona rządowa łamie procedury nominowania dyplomatów na funkcje ambasadorskie, które obowiązują w Polsce i cały czas funkcjonowały od ponad 30 lat”.

- „Procedura do tej pory była bardzo prosta: wstępną propozycję kandydata na ambasadora do prezydenta przesyłało MSZ. Prezydent zazwyczaj pisał na takim dokumencie "zgoda" lub brak zgody i to wracało do MSZ. (...) Obecnie próbuje się nominować ludzi na stanowiska ambasadorskie na siłę, bez wstępnej zgody prezydenta RP, bez uzgodnienia z prezydentem”

- wyjaśnił.

Na wypowiedź prezydenta w krótkim wpisie postanowił odpowiedzieć szef MSZ, który przywołał art. 133 Konstytucji.

- „Wyraźnie jest napisane, że obowiązuje nas wszystkich - prezydenta, premiera i ministra spraw zagranicznych - zasada współdziałania. Ja jestem na to współdziałanie otwarty”

- napisał.

- „Cierpliwie czekam”

- dodał.

Źródło: PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej