Uwaga

Białoruś. Święcenia mimo prześladowań. Historyczny moment dla Kościoła katolickiego w Mińsku

W Mińsku, po niemal trzech latach milczenia i strachu, rozbrzmiał dzwon nadziei. W sobotę 10 maja w katedrze Najświętszej Maryi Panny odbyły się pierwsze od 2021 roku święcenia kapłańskie – historyczne wydarzenie dla katolików żyjących w państwie rządzonym przez reżim Aleksandra Łukaszenki, gdzie Kościół katolicki od lat zmaga się z represjami, marginalizacją i administracyjnym gnębieniem.

3 min czytania
Fot. via Katolik.life
Fot. via Katolik.life
W Mińsku, po niemal trzech latach milczenia i strachu, rozbrzmiał dzwon nadziei. W sobotę 10 maja w katedrze Najświętszej Maryi Panny odbyły się pierwsze od 2021 roku święcenia kapłańskie – historyczne wydarzenie dla katolików żyjących w państwie rządzonym przez reżim Aleksandra Łukaszenki, gdzie Kościół katolicki od lat zmaga się z represjami, marginalizacją i administracyjnym gnębieniem.

Nowym kapłanem został 35-letni Alaksandr Szymański, mieszkaniec Mińska, który wcześniej ukończył studia historyczne na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym, służył w armii i pracował zawodowo, zanim odnalazł swoje powołanie. Ukończył seminarium duchowne w Grodnie w 2024 roku. Święceń udzielił mu arcybiskup metropolita mińsko-mohylewski Józef Staniewski.

To wydarzenie ma wymiar nie tylko duchowy, ale także symboliczny i polityczny – Kościół katolicki na Białorusi przeżywa najtrudniejszy okres od czasów sowieckich.

Po brutalnym stłumieniu protestów w 2020 roku Kościół katolicki stał się jedną z ostatnich struktur społecznych, które odważyły się mówić o wolności, prawdzie i godności człowieka. Władze odpowiedziały represjami: wydalenie z kraju arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza, odmowa rejestracji księży zagranicznych, zamykanie kościołów, ścisła kontrola nad seminariami i zakaz wydawania literatury religijnej w języku białoruskim.

W 2022 roku święcenia przyjął inny młody kapłan – Mark Najdzicz. O jego dalszym losie nic nie wiadomo – zniknął z oficjalnych struktur, a jego profile w mediach społecznościowych zostały usunięte. To obraz zastraszenia i rozpadu duchowego zaplecza, z jakim zmagają się dziś wierni i duchowni na Białorusi.

Ostatnie święcenia w samej katedrze w Mińsku miały miejsce w 2021 roku, kiedy sakrament kapłaństwa przyjął Jury Raszatko, dziś służący białoruskim emigrantom w Krakowie. Od tamtej pory Mińsk pogrążony był w duchowej stagnacji, a seminaria pracowały w atmosferze lęku i niepewności. Święcenia Alaksandra Szymańskiego przerwały tę ciszę – przynajmniej na chwilę.

„To znak, że Kościół katolicki na Białorusi żyje – mimo cenzury, mimo nadzoru, mimo represji” – czytamy na portalu Katolik.life, który jako pierwszy poinformował o uroczystości. Wierni, którzy wzięli udział w mszy, podkreślali, że było to wydarzenie „pełne łez, modlitwy i cichej odwagi”.

Jak zauważają komentatorzy, reżim Łukaszenki nigdy nie ufał Kościołowi katolickiemu – utożsamianemu z narodowym ruchem białoruskim, językiem białoruskim oraz niezależnością duchową od Moskwy. Jego struktury są też zbyt zintegrowane z wiernymi i trudne do całkowitego podporządkowania.

W analizie opublikowanej przez Forum18 i potwierdzonej przez CSW (Christian Solidarity Worldwide) zwrócono uwagę, że Kościół katolicki wciąż działa na Białorusi bez legalnej obecności centralnej struktury Kościoła powszechnego – co jest ewenementem w całej Europie. Pozwolenia dla kapłanów zagranicznych, w tym Polaków, są często wstrzymywane lub anulowane bez podania przyczyny.

Święcenia kapłańskie Alaksandra Szymańskiego to nie tylko sakrament, ale także akt świadectwa i odwagi. W kraju, gdzie duchowieństwo katolickie żyje pod ciągłym nadzorem, a publiczne wypowiedzi mogą skutkować zatrzymaniami lub deportacją, pojawienie się nowego księdza jest znakiem nadziei dla wielu wspólnot.

Źródło: katolik.life, csw.org.uk, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej