Wiadomości

Biskup Robert Mutsaerts: To, co zagraża Kościołowi, to niebezpieczeństwo z wewnątrz

Hilaire Belloc, angielski publicysta i pisarz katolicki, stwierdził, że nie boi się „barbarzyńców u bram, ale niebezpieczeństwa, które przychodzi z wewnątrz”. Nawiązując do tych słów holenderski biskup Robert Mutsaerts z diecezji ’s-Hertogenbosch opublikował ostrą krytykę teologii liberalnej, określając ją mianem jednego z największych niebezpieczeństw dla Kościoła katolickiego, które właśnie przychodzi z wewnątrz.

2 min czytania
wikimedia commons
wikimedia commons
Hilaire Belloc, angielski publicysta i pisarz katolicki, stwierdził, że nie boi się „barbarzyńców u bram, ale niebezpieczeństwa, które przychodzi z wewnątrz”. Nawiązując do tych słów holenderski biskup Robert Mutsaerts z diecezji ’s-Hertogenbosch opublikował ostrą krytykę teologii liberalnej, określając ją mianem jednego z największych niebezpieczeństw dla Kościoła katolickiego, które właśnie przychodzi z wewnątrz.

Bp Mutsaerts zwrócił się bezpośrednio do liberalnych teologów i wierzących, zachęcając ich do ponownego zastanowienia się, a „nie po to, by ich oskarżać”. W swoim tekście dowodzi, że dzisiaj Belloc powiedziałby, iż chrześcijaństwo w Europie nie tyle zagrożone jest sekularyzacją, co bardziej „teologią, która już nie ufa swojej istocie”.

Biskup przytacza jako szczególny przykład Niemcy, gdzie biskup opublikowali wytyczne pozwalające na błogosławienie par, które Kościół uważa za „nieuporządkowane”. W ramach tzw. „procesu synodalnego” opublikowano też w Niemczech dokumenty, które zalecają m.in. ponowne rozpatrzenie nauki o homoseksualizmie, inkluzywność wobec osób transpłciowych czy dyskusję o celibacie, a to „wszystko pod przykrywką opieki duszpasterskiej”.

„W teologii katolickiej działanie duszpasterskie nie może nigdy być oddzielane od prawdy” – podkreśla bp Mutsaerts. Przywołuje przy tym rozróżnienie między obiektywnym porządkiem moralnym a subiektywną winą. Stąd Kościół nie może „ogłaszać, że coś jest moralnie dobre, co zawsze uważał za wewnętrznie nieuporządkowane”. Przypomniał przy tym zasadę wyrażoną przez św. Augustyna: „Nienawidź grzechu, kochaj grzesznika”.

„Jeśli usprawiedliwiamy grzech, kierujemy grzesznika ku otchłani” – stwierdza holenderski biskup. A taka „miłość bez prawdy jest pozbawiona miłości”, to nie ma nic wspólnego z prawdziwym duszpasterstwem, choć tak może się wydawać. Ponieważ „tam, gdzie nie ma już grzechu, nie ma już żadnego powodu do nawrócenia, a ofiara Jezusa na krzyżu jest jawnie zbędna. Zaś każde błogosławieństwo staje się bezsensowne” – pisze bp Mutsaerts.

Hierarcha przestrzega, że chrześcijaństwo dostosowujące się za bardzo do ducha epoki staje się „mglistym, grzecznym, poważanym niby-chrześcijaństwem, w którym o nic nie chodzi i które niczym nie różni się od świeckich poglądów”. Choć teologia liberalna słusznie podkreśla ludzką godność, to często waha się w konfrontacji z radykalnym grzechem, który nie jest zwykłym grzechem moralnym, ale egzystencjalnym zniekształceniem. A to prowadzi to takiej wersji chrześcijaństwa, które nie zbawia, ale jedynie towarzyszy ludziom „ku otchłani”.

Bp Mutsaerts stawia przed teologią liberalną trzy pytania: „1. Czy mamy śmiałość ponownie uwierzyć, że chrześcijaństwo jest prawdziwe, a nie tylko cenne? 2. Czy mamy śmiałość przyjąć, że Ewangelia osądza nas, nim nas wyzwoli? 3. Czy mamy śmiałość mówić ponownie o naszym nawróceniu, ofierze, odkupieniu – bez przepraszania? Nie dlatego, że barbarzyńcy są u bram, ale dlatego, że Kościół jest w niebezpieczeństwie stania się pustym”.

Przywołując angielskiego apologetę Kościoła katolickiego, holenderski biskup stwierdza: „Belloc nie obawiał się barbarzyńców u bram, ale cywilizacji, która zapomniała swojej duszy”.

Źródło: LifeSiteNews.com

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej