Kościół

Biskup Strickland broni się przed zarzutami o złym zarządzaniu diecezją

Biskup Joseph Strickland w programie „The Bishop Strickland Show”, którego gospodarzem jest Terry Barber, odpowiedział na zarzuty dotyczące złego zarządzania diecezją Tyler w Teksasie. Biskup Strickland decyzją Watykanu 11 listopada przestał być ordynariuszem diecezji, co wywołało oburzenie wielu katolików, którzy uznali to za prześladowanie duchownych wiernych ortodoksji katolickiej, gdy podważający doktrynę katolicką wciąż piastują ważne funkcje w Kościele.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (St. Philip Institute)
Fot. screenshot - YouTube (St. Philip Institute)
Biskup Joseph Strickland w programie „The Bishop Strickland Show”, którego gospodarzem jest Terry Barber, odpowiedział na zarzuty dotyczące złego zarządzania diecezją Tyler w Teksasie. Biskup Strickland decyzją Watykanu 11 listopada przestał być ordynariuszem diecezji, co wywołało oburzenie wielu katolików, którzy uznali to za prześladowanie duchownych wiernych ortodoksji katolickiej, gdy podważający doktrynę katolicką wciąż piastują ważne funkcje w Kościele.

Choć w watykańskim komunikacie nie podano oficjalnie powodów usunięcia bp. Stricklanda, pojawiły się zarzuty złego zarządzania diecezją, dotyczące finansów. Teksański duchowny odpowiedział na te oskarżenia, dodając, że jego zdaniem przyczyną zdjęcia z urzędu był fakt, iż w Watykanie są siły, które dążą do zmiany depozytu wiary.

Według relacji biskupa złe zarządzanie, które mu się zarzuca, działo się 5 lat wcześniej w czasach skandalu związanego z byłym kardynałem McCarrickiem. Podkreślił tę zbieżność czasową, która jednak w przypadku diecezji Tyler nie miała związku ze skandalem seksualnym. Zdaniem bp. Stricklanda trzech diecezjalnych urzędników próbowało wykorzystać go jako biskupa do swoich celów, a jednocześnie kierować diecezją po swojemu. Zostali oni jednak zwolnieni ze swoich funkcji, kiedy bp Strickland uświadomił sobie tę sytuację.

Ci trzej diecezjalni pracownicy mieli wpisane w swoje umowy klauzule zapewniające im hojne wynagrodzenie w przypadku zwolnienia, które „przekraczały wszystko, co właściwe”. Wykorzystali to, co wiązało się z dużym obciążeniem finansowym dla diecezji. Bp Strickland przyznał, że pokładał w tych urzędnikach naiwną ufność i że modli się za nich.

Jednak mimo tych problemów, jak opowiada bp Strickland, diecezja wróciła do finansowej stabilizacji zbierając na jego doroczny apel ponad 3 miliony dolarów, co było rekordową sumą i diecezja znalazła się w lepszej sytuacji niż kiedykolwiek. Dodał, że nie może pozwolić na to, by szerzono w tej sprawie kłamstwa, że złe to zarządzanie było powodem jego zwolnienia, gdy w rzeczywistości chodziło o jego wierność depozytowi wiary.

Bp Strickland zwrócił przy okazji uwagę na to, że usunięcie go z diecezji wpłynęło negatywnie na innych hierarchów, którzy „boją się Rzymu”. Uznał to za „smutne”, że drżą przed „siłami w Watykanie”. Przyznał, że ten „strach nie jest irracjonalny, ale to wstyd, że [biskupi] działają pod wypływem strachu, a nie wiary”.

Mówiąc o swojej sytuacji po zwolnieniu z urzędu, bp Strickland powiedział, że może teraz spędzić więcej czasu na adoracji Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i że modli się za biskupów świata i samego papieża. Podkreślił znaczenie Eucharystii i tego, że ludzie powinni mieć więcej dla niej szacunku, a także dla życia i prawd objawionych przez Boga.

Zdaniem hierarchy to brak tej rewerencji dla Boga, bliźniego i stworzenia jest przyczyną wojen, które obserwujemy w świecie. Ten szacunek oznacz miłość bliźniego i Boga, jak uczy nas Biblia i sam Chrystus. Ale we współczesnym świecie brak zrozumienia, czym jest prawdziwa miłość, a prawdę traktuje się jako coś, co dowolnie można kształtować. Tymczasem Prawda to Chrystus, a świat „niestety (...) odrzuca Chrystusa i tych, którzy faktycznie mają obowiązek przyprowadzić innych, by szli za Nim”.

Źródło: LifeSiteNews.com

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej