Kościół

Bp Marian Eleganti: Biskupi tolerują herezje i stąd w Kościele wewnętrzna schizma

Szwajcarski biskup Marian Eleganti twierdzi, że choć Kościół katolicki zachowuje w stosunku do prawosławia swoją strukturalną i teologiczną wyższość w postaci widzialnej jedności pod jednym papieżem, to jednak nie broni wewnątrz doktrynalnej integralności. Pozwala się bowiem na powszechne tolerowanie wewnętrznego podziału, a to z kolei podważa powszechność Kościoła katolickiego jako Mistycznego Ciała Chrystusa. Aby doszło do prawdziwej odnowy – twierdzi biskup – papież musi podjąć zdecydowane działania przeciwko wewnętrznym herezjom i heretykom.

3 min czytania
Bp Marian Eleganti (fot. screenshot YouTube - Radio Plus)
Bp Marian Eleganti (fot. screenshot YouTube - Radio Plus)
Szwajcarski biskup Marian Eleganti twierdzi, że choć Kościół katolicki zachowuje w stosunku do prawosławia swoją strukturalną i teologiczną wyższość w postaci widzialnej jedności pod jednym papieżem, to jednak nie broni wewnątrz doktrynalnej integralności. Pozwala się bowiem na powszechne tolerowanie wewnętrznego podziału, a to z kolei podważa powszechność Kościoła katolickiego jako Mistycznego Ciała Chrystusa. Aby doszło do prawdziwej odnowy – twierdzi biskup – papież musi podjąć zdecydowane działania przeciwko wewnętrznym herezjom i heretykom.

W tekście opublikowanym na portalu „Life Site News” bp Eleganti przytacza na początku wypowiedź rosyjskiego myśliciela Włodzimierza Sołowjowa broniącego Kościoła rzymskokatolickiego jako tego, który jest w rzeczywistości jedynym prawdziwie powszechnym, czyli „katolickim”, Kościołem. W przeciwieństwie bowiem do większości Kościołów prawosławnych, które są zazwyczaj narodowe, czy denominacji protestanckich, Kościół katolicki nie jest ani narodowy, ani zależny od państwa, ani nie jest sektą założoną przez jakąś osobę.

Stąd Kościół katolicki podtrzymuje autentyczną powszechną jedność społeczną i duchową. Ten Kościół, broniąc „wolności duchowej władzy”, jest przeciwny, indywidualnemu egoizmowi, nacjonalizmom i absolutyzmowi państwowemu. „Jednym słowem jest to jedyny Kościół, którego bramy piekielne nie przemogą” – pisze cytowany przez biskupa Sołowjow.

Bp Eleganti zgadza się z Sołowjowem: Kościół rzymskokatolicki jest powszechny pod względem struktury, powiązany z prymatem papieża, który jest następcą św. Piotra. Ten Kościół zachowuje też widzialną, kanoniczną jedność pod panowaniem jednego lidera. Dla przykładu prawosławiu brak prawdziwej jednoczącej władzy. W prawosławiu istnieje jedynie honorowy prymat Konstantynopola, który i tak jest podważany. Przykładem takiego jurysdykcyjnego konfliktu jest schizma moskiewsko-konstantynopolitańska dotycząca Ukrainy. Cerkiew prawosławna nie jest też w stanie zwołać soborów obejmujących całość prawosławia. Oznacza to de facto jedność abstrakcyjną, ale nie praktyczną.

Mimo tej zdecydowanej wyższości Kościoła katolickiego, cierpi on jednak z powodu poważnej wewnętrznej „brudnej schizmy” – twierdzi bp Eleganti. Ta „brudna schizma” dzieli cały Kościół i przebiega „między tzw. modernistycznymi, dostosowanymi do ducha czasu, relatywistycznymi i pluralistycznymi, lewicowymi katolikami zreformowanymi a katolikami konserwatywnymi, prawicowymi, tradycjonalistycznymi i ortodoksyjnymi. Oba skrzydła postrzegają siebie jako wierne i katolickie. Jest to paradoks par excellence” – pisze szwajcarski biskup.

Bp Eleganti poddaje ostrej krytyce sytuację we współczesnym Kościele katolickim, w którym już nie rozróżnia się wyraźnie herezji ani nie potępia i nie ekskomunikuje heretyckich nauczycieli. W tym Kościele zarówno papieże, jak i biskupi nie tylko fotografują się z osobami, które otwarcie podważają apostolską wiarę i Tradycję, ale takie osoby tolerują i prowadzą do ich społecznej normalizacji. To wszystko zdaniem szwajcarskiego duchownego umożliwia niekontrolowane szerzenie się „innej Ewangelii” w Kościele.

Zdaniem biskupa prawdziwa jedność i uzdrowienie sytuacji w Kościele wymagałyby od papieża publicznego wskazania herezji, a tym samym upomnienia lub ekskomunikowania nieskruszonych ich promotorów. „Nie jest się – jak często twierdzi się w języku kolokwialnym – prawicowym lub lewicowym katolikiem”. Konieczne byłoby zatem wprowadzenie wyraźnego rozgraniczenia: albo ktoś jest katolikiem, a zatem wiernym ortodoksji, albo nim nie jest, a zatem jest heretykiem.

Źródło: LifeSiteNews.com, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej