Skandal

Branża porno zbiera śmiertelne żniwo, a Agora promuje „postulaty alfonsów i sutenerów”

Będąca wydawcą „Gazety Wyborczej” spółka Agora od jakiegoś czasu coraz bardziej nachalnie stara się „oddemonizować” prostytucję, niemal kompletnie abstrahując od wszystkich, często śmiertelnie niebezpiecznych patologii tej branży. Przewodniczący stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa Jan Śpiewak zarzucił swego czasu portalowi gazeta.pl, że on promuje „postulaty alfonsów i sutenerów”.

2 min czytania
fot. wikipedia.org, domena publiczna, adrian grycuk, pixabay
fot. wikipedia.org, domena publiczna, adrian grycuk, pixabay
Będąca wydawcą „Gazety Wyborczej” spółka Agora od jakiegoś czasu coraz bardziej nachalnie stara się „oddemonizować” prostytucję, niemal kompletnie abstrahując od wszystkich, często śmiertelnie niebezpiecznych patologii tej branży. Przewodniczący stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa Jan Śpiewak zarzucił swego czasu portalowi gazeta.pl, że on promuje „postulaty alfonsów i sutenerów”.

Środowisko medialne skupione wokół Agory rozpoczęło oswajanie Polaków z procederem prostytucji od operacji językowej i posługiwaniem się skrajnie eufemistycznym nazewnictwem. „Sex working” ma brzmieć dumnie i nowocześnie. Jednak to jaką rzeczywistość skrywa pod swoją powierzchnią, wydaje się już niespecjalnie interesować pracowników medialnych Agory.

W styczniu na portalu gazeta.pl ukazał się artykuł, który miał „oddemonizować” branżę prostytucji, przedstawianą tam jako „sekspracę”, czyli ciekawą, nowoczesną i przede wszystkim bardzo atrakcyjną finansowo ścieżkę „kariery”.

Jakiś czas później, na tym samym portalu ukazał się tekst, w którym pełniąca rolę ekspertki dr Agata Dziuban, usiłowała przekonywać, że „bardzo często – wbrew rzeczywistości – realia pracy seksualnej są przedstawiane jako realia handlu ludźmi, wyzysku, przemocy, przymusu.

Natomiast w swym świątecznym wydaniu „Gazeta Wyborcza” postulowała „dekryminalizację”, ale już nie legalizację prostytucji. Dlaczego nie legalizację? Bo wówczas wkroczyłoby państwo, z całym swym aparatem biurokratycznym i chęcią uporządkowania branży.

W promujących prostytucję tekstach mediów koncernu Agora próżno szukać opisu tej strony prostytucji, które naznaczone są samobójstwami, okaleczaniem się, uwikłaniem w uzależnienie od narkotyków i alkoholu osób parających się prostytucją. Tymczasem bardzo dobrze znane są historie co najmniej kilkudziesięciu aktorek filmów porno, które agorowy „sex working” przypłaciły życiem.

Tragiczne historie części z nich zamieszczono jakiś czas temu na serwisie YouTube.

Źródło: wyborcza.pl, gazeta.pl, tvp.info

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej