Polityka

Budżetówka zapowiada protesty i mówi o manipulacjach rządu Tuska

Jak dowiadujemy się z PAP, rząd koalicji 13 grudnia zaproponował co prawda wyższą podwyżkę dla pracowników sfery budżetowej - około 7%, zamiast pierwotnych 4,1%. Związkowcy jednak nie są usatysfakcjonowani i domagają się 15%, ostrzegając, że jakiekolwiek propozycje poniżej 10% wywołają masowe protesty na przełomie września i października. Wynika to z faktu, że diametralnie zmieniła się sytuacja gospodarcza w naszym kraju.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Fot. Screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Jak dowiadujemy się z PAP, rząd koalicji 13 grudnia zaproponował co prawda wyższą podwyżkę dla pracowników sfery budżetowej - około 7%, zamiast pierwotnych 4,1%. Związkowcy jednak nie są usatysfakcjonowani i domagają się 15%, ostrzegając, że jakiekolwiek propozycje poniżej 10% wywołają masowe protesty na przełomie września i października. Wynika to z faktu, że diametralnie zmieniła się sytuacja gospodarcza w naszym kraju.

Rządowy plan podwyżek na poziomie 4,1% w 2025 roku został skrytykowany przez organizacje związkowe, które uważają, że znaczące zwiększanie wynagrodzeń powinno być kontynuowane, aby zapobiec odejściom i problemom kadrowym. Pomimo tegorocznych podwyżek na poziomie 20%, które miały zrekompensować brak systematycznego wzrostu płac w poprzednich latach, związkowcy podkreślają, że to nie wystarczy.

Minister Finansów Andrzej Domański obiecał związkowcom, że Rada Ministrów zrewiduje swoją decyzję w sprawie podwyżek dla urzędników i służb mundurowych, ale wielu związkowców jest sceptycznych co do prawdziwych intencji rządu.

Rząd ogłosił również, że minimalne wynagrodzenie za pracę wzrośnie do 4626 zł brutto od 1 stycznia 2025 roku, co stanowi wzrost o 7,6% dla najmniej zarabiających. Jednak związkowcy uważają, że to niewystarczająca rekompensata i podejrzewają, że rząd celowo zaproponował niższy początkowy wzrost płac, aby później móc przedstawić niewielką poprawę jako sukces negocjacji.

Atmosfera jest napięta, a groźba protestów we wrześniu i październiku staje się coraz bardziej realna. Piotr Ostrowski, prezes OPZZ, również zapowiada, że wzrost płac powinien być znacznie wyższy od proponowanego przez rząd.

Związkowcy ostrzegają, że jeśli ich żądania nie zostaną spełnione, są gotowi do masowych protestów, które mogą sparaliżować kraj na przełomie września i października.

Źródło: pap, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej