Rosja

Bunt Prigożyna. Łukaszenka ujawnia kulisy. „200 km od Moskwy nie było żadnej obrony”

Aleksander Łukaszenka postanowił kolejny raz publicznie wypowiedzieć się na temat buntu Grupy Wagnera, w którego zakończeniu przysługuje sobie decydujące znaczenie. Białoruski dyktator zdradził, że kiedy oddziały Jewgienija Prigożyna szły na stolicę, 200 km od niej nie było żadnej obrony.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (naTemat.pl, Meduza)
Fot. screenshot - YouTube (naTemat.pl, Meduza)
Aleksander Łukaszenka postanowił kolejny raz publicznie wypowiedzieć się na temat buntu Grupy Wagnera, w którego zakończeniu przysługuje sobie decydujące znaczenie. Białoruski dyktator zdradził, że kiedy oddziały Jewgienija Prigożyna szły na stolicę, 200 km od niej nie było żadnej obrony.

W ten sposób Łukaszenka wzmocnił sygnał wysłany 24 czerwca z Rosji, obnażający słabość kremlowskiego reżimu. Jednocześnie samozwańczy prezydent Białorusi podkreślił, że Władimir Putin jest silnym przywódcą i ma „mocny charakter”. Sobie jednak postanowił przypisać zasługi za negocjacje z Prigożynem, które powstrzymały marsz na Moskwę.

- „Nie mogliśmy dopuścić do śmierci ludzi. Gdy zbliżali się do rzeki Oki, wiedzieliśmy, że może dojść do poważnego starcia. Więc w pośpiechu prowadziłem rozmowy z Prigożynem”

- powiedział.

Przekonywał, że gdyby nie jego interwencja, w Rosji mogłaby polać się krew.

Źródło: DoRzeczy.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej