Polska

Cecylówka 1939 – zapomniana zbrodnia Niemiec spalenia żywcem Polaków i Żydów

13 września 1939 roku w niewielkiej wsi Cecylówka, położonej między Tomaszowem Mazowieckim a Kozienicami, doszło do jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni pierwszych dni II wojny światowej. W stodole należącej do rodziny Gzowskich niemieccy żołnierze zamknęli od 50 do 60 mężczyzn – zarówno Polaków, jak i Żydów z okolicznych miejscowości. Następnie wrzucili do środka granaty i podpalili budynek. Wielu z uwięzionych spłonęło żywcem, inni zginęli od kul.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (History Hiking), Zdj. ilustracyjne
Fot. Screenshot - YouTube (History Hiking), Zdj. ilustracyjne
13 września 1939 roku w niewielkiej wsi Cecylówka, położonej między Tomaszowem Mazowieckim a Kozienicami, doszło do jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni pierwszych dni II wojny światowej. W stodole należącej do rodziny Gzowskich niemieccy żołnierze zamknęli od 50 do 60 mężczyzn – zarówno Polaków, jak i Żydów z okolicznych miejscowości. Następnie wrzucili do środka granaty i podpalili budynek. Wielu z uwięzionych spłonęło żywcem, inni zginęli od kul.

Świadkowie wspominali, że po tragedii na miejscu pozostała jedynie sterta gruzów i żarzący się popiół. Wśród ofiar znaleźli się m.in. domownicy Gzowskich, sąsiedzi i lokalni rzemieślnicy – znany w okolicy szewc Srul, handlarz Ślama oraz ojciec Jana Wolaka. Szacuje się, że zginęło co najmniej 54 mieszkańców wsi i okolic.

Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić, dlaczego doszło do tej masakry. Czy była to zaplanowana akcja pacyfikacyjna? Czy Niemcy wzięli mieszkańców za ukrywających się żołnierzy Wojska Polskiego? A może był to brutalny akt zastraszenia, który miał złamać opór lokalnej ludności w pierwszych dniach okupacji?

Trudno także określić, który oddział Wehrmachtu lub innej formacji brał udział w tej zbrodni. Świadkowie zapamiętali różne elementy umundurowania, co może wskazywać na udział kilku jednostek.

Po wojnie w miejscu tragedii ustawiono drewniany krzyż, a w 1969 roku odsłonięto pomnik – prosty, kamienny obelisk w formie symbolicznego krematorium. Dla mieszkańców to miejsce do dziś pozostaje przestrzenią pamięci i modlitwy za pomordowanych.

Wspomnienia tragedii przetrwały przede wszystkim w przekazach rodzinnych. Dzieci pamiętały huk wybuchów i płomienie, kobiety – dramatyczny moment, w którym wyprowadzano ich ojców, braci i mężów.

Po wojnie prowadzono śledztwa w tej sprawie. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Kielcach zajmowała się nią w 1949 roku, a później także Instytut Pamięci Narodowej. Niestety, ze względu na brak wystarczających dowodów i dokumentacji, postępowania zakończyły się umorzeniem. Większość świadków już nie żyje, a pamięć o tragedii spoczywa dziś głównie na barkach lokalnej społeczności.

Zbrodnia w Cecylówce jest jednym z wielu przykładów niemieckich zbrodni na polskiej i żydowskiej ludności cywilnej w pierwszych tygodniach wojny. Dziś przypomina, jak wysoka była cena wolności i jak brutalne były metody okupanta. To również wezwanie do zachowania pamięci o ofiarach i do dalszych badań nad tymi wydarzeniami – aby wyjaśnić, na ile to możliwe, kto ponosi bezpośrednią osobistą odpowiedzialność za tę zbrodnię, bo, że tych bestialskich zbrodni dokonali Niemcy, nie ma wątpliwości.

Źródło: facebook/historia jakiej nie znacie, ipn, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej