Polityka

Chaos wokół „Batmanika” – odwołanie prokuratora i inne sprawki rządu

Sprawa Wiktora P. ps. „Batmanik” staje się coraz bardziej niewygodna dla obecnych władz. Trudno bowiem nie postawić pytań o skuteczność państwa, skoro osoba wielokrotnie wiązana z fałszywymi alarmami bombowymi i groźbami wobec instytucji publicznych miała ponownie znaleźć się w centrum podobnych zdarzeń tuż po opuszczeniu aresztu.

2 min czytania
Fot. via: Pixabay (TheDigitalArtist)
Fot. via: Pixabay (TheDigitalArtist)
Sprawa Wiktora P. ps. „Batmanik” staje się coraz bardziej niewygodna dla obecnych władz. Trudno bowiem nie postawić pytań o skuteczność państwa, skoro osoba wielokrotnie wiązana z fałszywymi alarmami bombowymi i groźbami wobec instytucji publicznych miała ponownie znaleźć się w centrum podobnych zdarzeń tuż po opuszczeniu aresztu.

Jeszcze bardziej kontrowersyjnie wyglądają informacje dotyczące odwołania prokuratora prowadzącego sprawę. Według medialnych ustaleń minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odwołał z delegacji prokuratora Marcina Rodzaja, który zajmował się śledztwem dotyczącym „Batmanika”. W sytuacji, gdy opinia publiczna oczekuje stanowczej reakcji państwa wobec serii alarmów destabilizujących pracę mediów, szkół i służb, taka decyzja musi budzić poważne pytania.

Trudno nie odnieść wrażenia, że państwo wysyła obywatelom sprzeczny sygnał. Z jednej strony politycy deklarują walkę z cyberprzestępczością i ochronę bezpieczeństwa publicznego, z drugiej – dochodzi do zmian personalnych w trakcie głośnej sprawy dotyczącej fałszywych alarmów. Nawet jeśli decyzja miała charakter administracyjny, jej polityczny i społeczny odbiór jest jednoznacznie negatywny.

Niepokój może budzić również sam fakt zwolnienia podejrzanego z aresztu mimo wcześniejszych zarzutów dotyczących alarmów bombowych i gróźb. Sąd argumentował wprawdzie, że „kierowane groźby miały w dużej mierze charakter fantazyjny i były oderwane od rzeczywistości”, jednak rzeczywistość pokazuje, że nawet „fantazyjne” zgłoszenia paraliżują pracę służb, wywołują strach i generują ogromne koszty społeczne.

Eksperci od bezpieczeństwa od lat podkreślają, że współczesne zagrożenia hybrydowe nie polegają wyłącznie na realnych zamachach. Często chodzi o destabilizację państwa, wywoływanie chaosu informacyjnego i przeciążanie służb tysiącami fałszywych zgłoszeń. Każdy alarm oznacza zaangażowanie policji, straży pożarnej, pirotechników i służb specjalnych. Nawet jeśli ostatecznie okazuje się fałszywy, efekt psychologiczny pozostaje realny.

Dodatkowe emocje budzi fakt, że część alarmów dotyczyła Telewizja Republika i jej dziennikarzy. W demokratycznym państwie media – niezależnie od sympatii politycznych – powinny mieć gwarancję bezpieczeństwa i ochrony przed próbami zastraszania. Tymczasem cała sprawa sprawia wrażenie chaosu kompetencyjnego i braku konsekwencji.

Rząd będzie musiał odpowiedzieć opinii publicznej na kilka fundamentalnych pytań: dlaczego osoba wcześniej zatrzymywana za podobne czyny mogła ponownie znaleźć się w centrum śledztwa? Dlaczego w tak delikatnym momencie zdecydowano się na zmiany kadrowe w prokuraturze? I wreszcie – czy państwo rzeczywiście panuje nad zagrożeniami związanymi z cyberterroryzmem i fałszywymi alarmami?

Zenon Witkowski

Źródło: RMF24, Wirtualna Polska, niezalezna.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej