Wiara

Chmielewski o Dniach Judaizmu: w tej formie są szkodliwe dla Kościoła

Od 29 lat Kościół katolicki w Polsce organizuje Dzień Judaizmu – inicjatywę, która miała sprzyjać wzajemnemu poznaniu, modlitwie i rozmowie chrześcijan z Żydami. Z roku na rok wydarzenie to coraz częściej staje się jednak przedmiotem ostrej krytyki ze strony części katolickich publicystów i teologów. Najbardziej stanowcze głosy podnoszą pytanie: czy dialog, który nie prowadzi do uznania Chrystusa, nie rozmija się z samą istotą chrześcijaństwa?

2 min czytania
Fot. Screenshot - PCh24TV · Polonia Christiana
Fot. Screenshot - PCh24TV · Polonia Christiana
Od 29 lat Kościół katolicki w Polsce organizuje Dzień Judaizmu – inicjatywę, która miała sprzyjać wzajemnemu poznaniu, modlitwie i rozmowie chrześcijan z Żydami. Z roku na rok wydarzenie to coraz częściej staje się jednak przedmiotem ostrej krytyki ze strony części katolickich publicystów i teologów. Najbardziej stanowcze głosy podnoszą pytanie: czy dialog, który nie prowadzi do uznania Chrystusa, nie rozmija się z samą istotą chrześcijaństwa?

Jednym z najostrzejszych krytyków obecnej formuły Dnia Judaizmu jest Paweł Chmielewski, publicysta PCh24. W jednym z komentarzy opublikowanych w mediach społecznościowych stawia on tezę bez ogródek: „Dzień Judaizmu w obecnej formie – nie ma żadnego sensu. Ba, więcej – jest szkodliwy, bo stwarza fałszywe wrażenie istnienia ‘dwóch dróg’ zbawienia”. To zdanie dobrze oddaje oś jego krytyki, powracającej konsekwentnie także w innych tekstach publicysty.

Chmielewski od lat wskazuje, że dialog chrześcijańsko-żydowski w wydaniu instytucjonalnym zbyt często rezygnuje z tego, co dla Kościoła jest niepodlegające negocjacjom: prawdy o Jezusie Chrystusie jako jedynym Zbawicielu. W jego ocenie wydarzenia organizowane w ramach Dnia Judaizmu skupiają się na historii, symbolach i wspólnych korzeniach, ale milczą na temat misji ewangelizacyjnej Kościoła wobec narodu wybranego.

W innym tekście publicysta pyta wprost, czy po niemal trzech dekadach dialogu widać realne owoce duchowe, mierzone nie liczbą konferencji czy nabożeństw, lecz gotowością do uznania mesjańskiej tożsamości Chrystusa. Jego odpowiedź jest pesymistyczna: dialog – zamiast prowadzić do otwarcia na Ewangelię – często umacnia żydowską tożsamość religijną „zamkniętą na Chrystusa”, a po stronie katolickiej rodzi teologiczne niejasności.

To właśnie perspektywa doktrynalna jest kluczowa w tej krytyce. Chmielewski ostrzega, że praktyka dialogu pozbawionego jasnego odniesienia do nauczania Kościoła może sprawiać wrażenie, iż zbawienie możliwe jest niezależnie od Chrystusa. Wskazuje przy tym na ryzyko duszpasterskie: wierni otrzymują sygnał, że wyznanie wiary w jedynego Pośrednika zbawienia jest jedynie „opcją”, a nie fundamentem chrześcijaństwa.

Zwolennicy Dnia Judaizmu odpowiadają, że celem inicjatywy nie jest prozelityzm, lecz budowanie wzajemnego szacunku i przezwyciężanie historycznych uprzedzeń. Krytycy ripostują jednak, że Kościół nie może prowadzić dialogu kosztem własnej tożsamości. Ich zdaniem pytanie nie brzmi, czy dialog jest potrzebny, lecz jaki dialog i w jakim celu.

Źródło: Facebook/Paweł Chmielewski, PCh24, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej