Unia Europejska

Cierpienie Chorwatów ustrzeże Polskę od błędu przyjęcia euro?

1 stycznia Chorwaci cieszyli się z wejścia do strefy euro. Ich radość skończyła się już 2 stycznia, kiedy pierwszy raz w nowym roku poszli na zakupy. Niektóre ceny w nowym roku stały się nawet dwa razy wyższe od tych, do których Chorwaci przywykli w roku poprzednim. Problemom mieszkańców Chorwacji po wprowadzeniu europejskiej waluty przygląda się na łamach „Tygodnika Solidarność” Wojciech Kulecki zastanawiając się, czy to również ostrzeżenie dla Polski. W Polsce od kilku tygodni opozycja ponownie gra sprawą euro, obiecując jego wprowadzenie po swoim ewentualnym zwycięstwie w wyborach.

2 min czytania
Fot. via Pixabay
Fot. via Pixabay
1 stycznia Chorwaci cieszyli się z wejścia do strefy euro. Ich radość skończyła się już 2 stycznia, kiedy pierwszy raz w nowym roku poszli na zakupy. Niektóre ceny w nowym roku stały się nawet dwa razy wyższe od tych, do których Chorwaci przywykli w roku poprzednim. Problemom mieszkańców Chorwacji po wprowadzeniu europejskiej waluty przygląda się na łamach „Tygodnika Solidarność” Wojciech Kulecki zastanawiając się, czy to również ostrzeżenie dla Polski. W Polsce od kilku tygodni opozycja ponownie gra sprawą euro, obiecując jego wprowadzenie po swoim ewentualnym zwycięstwie w wyborach.

Kolejnym ogromny problemem Chorwatów po wprowadzeniu euro okazali się oszuści handlujący fałszywymi banknotami. Mocno ucierpi również będąca jednym z filarów chorwackiej gospodarki turystyka. Do tej pory Chorwaci przyciągali turystów atrakcyjnymi cenami. Po wprowadzeniu euro nie są one już jednak atrakcyjniejsze niż w Grecji czy Włoszech.

- „Lokalne gazety zaczęły prześcigać się w publikowaniu tzw. paragonów grozy i historii ludzi, którzy za oszczędności życia kupowali fałszywe eurobanknoty. Publicznie zaczęto ganić również ekspertów, którzy przez ostatni rok popisywali się analizami udowadniającymi wyższość europejskiej waluty nad nie najsilniejszą, ale narodową kuną”

- zauważa Wojciech Kulecki.

Takich ekspertów nie brakuje również w Polsce. W ostatnim czasie prym w przekonywaniu Polaków do dobrodziejstw wynikających z obecności w strefie euro wiedzie Szymon Hołownia. Kojarzony z Platformą Obywatelską ekonomista Bogusław Grabowski stwierdził natomiast, że Polacy, którzy opowiadają się przeciwko euro, „nie mają pojęcia, o czym mówią”.

W Chorwacji europejska waluta miała być receptą na szalejącą inflację, kryzys energetyczny i geopolityczną niepewność. Stało się zupełnie odwrotnie. Red. Kulecki wskazuje, że po wprowadzeniu euro w Chorwacji przybywa przeciwników europejskiej waluty, co „być może jest przestrogą dla wszystkich krajów, które euro jeszcze nie przyjęły, w tym Polski”.

- „A trzeba pamiętać, że wady unii walutowej to nie tylko skokowy wzrost cen, ale przede wszystkim zrzeczenie się kontroli nad własną polityką monetarną i pełne uzależnienie od najsilniejszych europejskich gospodarek”

- podkreśla autor.

Źródło: Tysol.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej