Kościół

Dawid Podsiadło chce apostazji w imię hipokryzji?

Polski piosenkarz, autor tekstów i celebryta - Dawid Podsiadło postanowił ogłosić publicznie, że zamierza niebawem dokonać apostazji, bo choć „wkurza” go jego własna hipokryzja, to jednak czyjąś znieść mu jest już znacznie trudniej. Więc jeśli tylko „wygospodaruje czas” przy okazji pobytu w rodzinnych stronach to o tę apostazję „poprosiłby”.

4 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Dawid Podsiadło)
Fot. screenshot - YouTube (Dawid Podsiadło)
Polski piosenkarz, autor tekstów i celebryta - Dawid Podsiadło postanowił ogłosić publicznie, że zamierza niebawem dokonać apostazji, bo choć „wkurza” go jego własna hipokryzja, to jednak czyjąś znieść mu jest już znacznie trudniej. Więc jeśli tylko „wygospodaruje czas” przy okazji pobytu w rodzinnych stronach to o tę apostazję „poprosiłby”.

„Średni ze mnie strażnik moralności. Natomiast wiem, że przez całe życie jedna cecha wkurza mnie nadzwyczajnie, zarówno u mnie, jak i u innych. To hipokryzja” - napisał na swym instagramowym profilu Podsiadło.

Okazuje się, że wspomniana hipokryzja znacznie jednak bardziej „wkurza” Dawida Podsiadłę u innych, bo o ile z siebie samego występować, przynajmniej póki co, nie zamierza, to już w odniesieniu do wspólnoty Kościoła jak najbardziej żywi takowe zamiary.

Celebryta z wąsikiem podczas gościnnego udziału w podcaście duetu Wojewódzki-Kędzierski postanowił poinformować wszem i wobec, że niebawem stanie się on apostatą i zaczął już nawet załatwiać w tym celu pierwsze formalności.

Ja jestem krok dalej, bo udało mi się zdobyć ten akt chrztu i teraz jak będę w rodzinnych stronach i wygospodaruję czas na to, to poprosiłbym o tę apostazję. Nie chcę zaburzać statystyk i korzystać z przywilejów organizacji, z którą niewiele mnie łączy” - powiedział Dawid Podsiadło.

Dalej piosenkarz stwierdził, że ma on „problem z instytucją, a nie z wiarą”. „Wszyscy widzimy kolejne mnożące się przypadki pedofilii, wtrącanie się w sprawy polityczne, światopoglądowe” - kontynuował muzyk swój głęboki wywód i dodał: „Nie piętnuję wiary, tylko hipokryzję.

Promujący najnowszy album piosenkarza singiel o ascetycznym tytule "Post" był - jak się dowiadujemy z dalszej części podcastu -  jego „reakcją na głęboko umoralniające, właśnie w kontekście wartości i wiary, postawy prezentowane przez różne osoby, które na co dzień same mają spore braki w moralności”.

Na dokładkę urodzony w 1993 roku Dawid Podsiadło wyznał w wywiadzie dla portalu onet.pl, że z powodu faktu, iż jego pokolenie „dorastało w świadomości, że wszystko, co związane z Kościołem i wiarą, po latach wspierania opozycji w latach 80., jest synonimem dobra” - w przeszłości uczęszczał on co niedzielę na mszę.

„Lubiłem to, choć też nie wiedziałem, że można było nie chodzić” - mówił o swym coniedzielnym udziale w Eucharystii nieświadomy posiadanej wolności Podsiadło.

„Mimo że od lat utożsamiam się jako ateista, to informacja zwrotna o tym, że wiara w życiu drugiego człowieka jest silnie obecna, wzbudza mój szacunek, nigdy pogardę. Nigdy nie chciałem, żeby katolicy słuchający "Posta", czuli się obrażani. Mówię o tej grupie, ponieważ wśród niej dorastałem” - starał się przekonywać celebryta.

Dawid Podsiadło we wspomnianym „Poście”, w którym absolutnie nie chciał obrażać katolików, wyśpiewuje następujące słowa:

"A ja tu poszczę bo piątek Więc rybę mam na obiad I zemszczę się pomszczę Niesprawiedliwe to idiota Więc ja tu poszczę bo piątek Na s na s na straży tu przy wrotach No weź nie wpuszczaj ich Piotrek To sama jest hołota.

(…)

Rzucę kamieniem prosto w Twoją twarz Nic o mnie nie wiesz a ja Ciebie znam W niebieskim niebie nie otworzą bram Bóg da zbawienie ale tylko nam".

W kogo wycelowane są te słowa? Jeśli właśnie tego rodzaju „katolicyzm” znał i praktykował swego czasu sam Podsiadło to chyba należy mu współczuć, bo piątkowa ryba ewidentnie mu nie służyła, a także pozostaje życzyć mu, by rzeczywiście co prędzej dokonał apostazji z tego typu „katolicyzmu” na katolicyzm prawdziwy i przede wszystkim świadomy.

Dalej jest jeszcze ciekawiej. Piętnujący strażników czyjejś moralności celebryta w rozmowie z onetem zupełnie zapewne wyjątkowo i jednorazowo, na tę jedną, dosłownie jedyną, maleńką chwilę wciela się znakomicie w rolę tegoż strażnika czyjejś moralności, oceniając ludzi związanych z Kościołem. „Z dekalogu, poza "nie zabijaj", to nie wiem, czy coś było przestrzegane” - podsumowuje postawę katolików nasz muzyczny król Dawid.

I żeby było ciekawiej i żałośniej - o przestrzeganiu piątego przykazania Dekalogu słuchamy tu z ust człowieka, który publicznie wsparł swego czasu proaborcyjne czarne protesty domagające się poszerzenia prawa do mordowania dzieci poczętych.

"Post" był reakcją na głęboko umoralniające, właśnie w kontekście wartości i wiary, postawy prezentowane przez różne osoby, które na co dzień same mają spore braki w moralności” – próbował tłumaczyć się dzielnie zwalczający cudzą hipokryzję oraz wszelkich strażników czyjejś moralności nie będących nim samym, Dawid Podsiadło. Jak mu to wszystko wyszło, każdy widzi.

Źródło: onet.pl, instagram, podcastyonet.net.libsyn.com

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej