Niemcy

Die Welt: zdolności naszej brygady ograniczone do prezentacji w Power Poincie

Niemiecki minister obrony Boris Pistorius zapowiedział przekształcenie Bundeswehry w armię zdolną do skutecznej obrony. Z jego zapowiedzi niewiele zostało zrealizowane. Niemiecka prasa krytykuje reformy armii oraz zastanawia się, czy za taki stan rzeczy odpowiedzialność ponosi kanclerz Olaf Scholz.

2 min czytania
Boris Pistorius w trakcie spotkania z sekretarzem obrony USA Lloydem Austinem. Fot. U.S. Navy Petty Officer 1st Class Alexander Kubitza via Flickr CC 2.0
Boris Pistorius w trakcie spotkania z sekretarzem obrony USA Lloydem Austinem. Fot. U.S. Navy Petty Officer 1st Class Alexander Kubitza via Flickr CC 2.0
Niemiecki minister obrony Boris Pistorius zapowiedział przekształcenie Bundeswehry w armię zdolną do skutecznej obrony. Z jego zapowiedzi niewiele zostało zrealizowane. Niemiecka prasa krytykuje reformy armii oraz zastanawia się, czy za taki stan rzeczy odpowiedzialność ponosi kanclerz Olaf Scholz.

"Półtora roku po ogłoszeniu przez kanclerza (Olafa Scholza) „przełomu” (Zeitenwende), ciągle jeszcze nie do wszystkich dotarło, jak poważna jest sytuacja na świecie" - czytamy w artykule autorstwa Mariny Kormbaki opublikowanym na łamach Der Spiegel.

W jej ocenie, Niemcy stoją teraz przed ogromnymi wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa, obrony i polityki zagranicznej. Przyczyniają się do tego wojna na Ukrainie, wzrost napięcia na Bałkanach, wojna Izraela z Hamasem.

Niemiecka armia jest jednak zdolna do działania w bardzo ograniczonym zakresie, co podkreśla autorka.

"Pistorius kieruje resortem obrony od dziewięciu miesięcy i stał się w tym czasie najpopularniejszym niemieckim politykiem. Jednak jego zapowiedzi reformy Bundeswehry realizowane są zbyt wolno. Dostawy amunicji i sprzętu dla wojska ślimaczą się. Realizacja prestiżowego projektu ministra - brygady stacjonującej na Litwie będzie trwała przez wiele lat" - czytamy na łamach Spiegla.

Po objęciu urzędu Pistorius domagał się wzrostu wydatków na zbrojenia o 10 mld euro. Aktualne niemieckie wydatki na ten cel wynoszą 50 mld euro rocznie. Tymczasem projekt budżetu Niemiec na rok 2024 przewiduje wzrost wydatków na armię zaledwie o 1,7 mld euro. Zdaniem Kormbaki to "porażka Pistoriusa".

Na łamach Spiegla podkreślono, że Pistorius poważnie podchodzi do swojej funkcji, jednak za finansowanie odpowiadają bezpośrednio minister finansów Christian Lindner i Scholz.

"Kanclerz odmawia odpowiedzi na pytanie, jak zapewnić wydatki na wojsko w wysokości 2 proc. PKB" - uważa Kormbaki.

Jeszcze dalej w krytyce reformy armii posunął się publicysta Die Welt Thorsten Jungholt.

"Bundeswehra jest daleka od osiągnięcia stanu gotowości do obrony, co zaczynają dostrzegać partnerzy w NATO" - czytamy w jego artykule.

"Musimy przyzwyczaić się do myśli, że Europie może grozić wojna, a my musimy być do niej przygotowani" - podkreślił Jungholt.

Niemieckie plany utworzenia do 2025 roku brygady stacjonującej na Litwie Jungholt określił jako "ambitne". Podkreślił przy tym, że Bundeswehra cierpi na istotne braki w wyposażeniu, dronach i obronie przeciwlotniczej.

"Litwa nie zgodzi się na brygadę, której zdolności wojskowe ograniczają się do prezentacji w PowerPoint" - dodał.

Źródło: Deutsche Welle

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej