Polityka

Dlaczego Europa i Ameryka nie mówią jednym głosem

Relacje między Europą a Stanami Zjednoczonymi coraz częściej przypominają dialog prowadzony w dwóch różnych językach – nawet jeśli formalnie wciąż opiera się on na wspólnych strukturach, takich jak NATO. Najnowsza dyskusja, wywołana m.in. analizą opublikowaną przez Zbigniewa Szczęsnego, pokazuje, że problem nie dotyczy już wyłącznie polityki czy wydatków na obronność. Jego zdaniem źródło konfliktu leży znacznie głębiej – w różnicach kulturowych i mentalnych.

3 min czytania
Fot. via ChatGPT
Fot. via ChatGPT
Relacje między Europą a Stanami Zjednoczonymi coraz częściej przypominają dialog prowadzony w dwóch różnych językach – nawet jeśli formalnie wciąż opiera się on na wspólnych strukturach, takich jak NATO. Najnowsza dyskusja, wywołana m.in. analizą opublikowaną przez Zbigniewa Szczęsnego, pokazuje, że problem nie dotyczy już wyłącznie polityki czy wydatków na obronność. Jego zdaniem źródło konfliktu leży znacznie głębiej – w różnicach kulturowych i mentalnych.

„NATO jest w o wiele większym niebezpieczeństwie, niż ktokolwiek zdaje sobie sprawę. I powód nie ma nic wspólnego z budżetami obronnymi. Prawdziwe zagrożenie ma podłoże psychologiczne. Jest kulturowe” – podkreśla Szczęsny. W jego ocenie przez dekady narastało napięcie, które dziś wychodzi na powierzchnię i przestaje być maskowane dyplomatycznym językiem.

Publicysta wskazuje, że po II wojnie światowej Stany Zjednoczone odegrały kluczową rolę nie tylko w odbudowie gospodarczej Europy poprzez Plan Marshalla, ale także w odbudowie jej życia kulturalnego. „Amerykańscy dyplomaci, akademicy, artyści i uczeni zalali Europę Zachodnią. Finansowaliśmy ich uniwersytety. Wspieraliśmy ich orkiestry. Odbudowaliśmy ich muzea” – wylicza. Jak dodaje, działania te miały również wymiar strategiczny: „Potrzebowaliśmy, aby widok z drugiej strony Muru był oszałamiający”.

Zdaniem Szczęsnego, ten model doprowadził do powstania specyficznej europejskiej tożsamości, opartej na przekonaniu o własnej kulturowej wyższości. „Kiedy wystarczająco długo dajesz społeczeństwu samorealizację na rachunek kogoś innego, zapominają, że to był dar. Zaczynają wierzyć, że to było ich własne – naturalne” – zauważa. W jego opinii właśnie ten mechanizm dziś utrudnia porozumienie między sojusznikami.

Autor przywołuje także stereotypowy obraz Amerykanina, który – w europejskiej percepcji – jawi się jako „nieokrzesany”, skupiony na technologii, przemyśle i sile militarnej, a nie na kulturze wysokiej. „A dla kultury wykształconej w estetyce, lecz pozbawionej świadomości strategicznej, taki Amerykanin wydaje się nieokrzesany. Więc arogancja się zakorzenia” – pisze.

Szczęsny nie ogranicza się jednak do diagnozy. Formułuje również ostrą ocenę współczesnej Europy: „Europa nie ma sektora technologicznego światowej klasy. Nie ma armii zdolnej do skutecznej obrony. Nie ma niezależności energetycznej”. W jego opinii kontynent zbudował swoją pozycję na fundamencie bezpieczeństwa gwarantowanego przez USA, jednocześnie dystansując się od amerykańskiego modelu rozwoju.

„Mamy tu 80-letni kompleks wyższości finansowany przez Amerykanów, chroniony przez amerykańskich żołnierzy” – stwierdza, dodając, że to właśnie ten paradoks stanowi dziś jedno z głównych źródeł napięć w relacjach transatlantyckich.

Warto zaznaczyć, że podobne wnioski – choć formułowane w bardziej wyważony sposób – pojawiają się także w analizach zachodnich think tanków, takich jak Carnegie Endowment for International Peace czy Atlantic Council. Eksperci wskazują na rosnące różnice w podejściu do bezpieczeństwa, polityki energetycznej czy relacji z Bliskim Wschodem.

Jednocześnie część analityków podkreśla, że wiele tez pojawiających się w debacie publicznej ma charakter publicystyczny i stanowi interpretację, a nie pełny obraz rzeczywistości. Nie ulega jednak wątpliwości, że napięcia między Europą a USA stają się coraz bardziej widoczne – zarówno w retoryce politycznej, jak i w praktyce międzynarodowej.

Jak zauważa Szczęsny: „To nie groźba. To prognoza pogody”. W jego ocenie, jeśli obecne trendy się utrzymają, różnice między dwoma filarami Zachodu mogą się jeszcze pogłębić.

Źródło: Facebook/Zbigniew Szczęsny, Atlantic Council, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej