Kościół

Dokładnie 97 lat temu 20-letnia Helena wstąpiła do zakonu. Ta chwila zmieniła Kościół

1 sierpnia 1925 roku Helena Kowalska rozpoczęła życie zakonne w warszawskim klasztorze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Bez tamtego momentu być może nie mielibyśmy dziś w Kościele święta oraz obrazu Bożego Miłosierdzia, modlitwy koronką do Bożego Miłosierdzia czy jednego z najwspanialszych skarbów mistyki chrześcijańskiej, jakim jest „Dzienniczek” św. Faustyny.

2 min czytania
18-letnia Helena Kowalska (fot. wikipedia domena publiczna)
18-letnia Helena Kowalska (fot. wikipedia domena publiczna)
1 sierpnia 1925 roku Helena Kowalska rozpoczęła życie zakonne w warszawskim klasztorze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Bez tamtego momentu być może nie mielibyśmy dziś w Kościele święta oraz obrazu Bożego Miłosierdzia, modlitwy koronką do Bożego Miłosierdzia czy jednego z najwspanialszych skarbów mistyki chrześcijańskiej, jakim jest „Dzienniczek” św. Faustyny.

Helena Kowalska „zaproszenie do życia doskonalszego”, jak sama nazwała na kartach wspomnianego „Dzienniczka” życie zakonne, czuła już od siódmego roku życia.

Jednak z powodu sprzeciwu rodziców Helena postanowiła zagłuszyć głos powołania w swojej duszy. Dopiero latem 1924 roku, gdy podczas zabawy tanecznej w jednym z łódzkich parków 19-letniej wówczas Helenie objawił się „umęczony, obnażony z szat i cały okryty ranami” Jezus, czyniąc jej bolesny wyrzut z powodu ignorowania przez nią głosu powołania słowami: „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd Mnie zwodzić będziesz?”, dziewczyna nie ma już wątpliwości, że musi zrobić wszystko, by wypełnić prośbę samego Chrystusa.

Wybiega natychmiast z zabawy tanecznej, wpada do łódzkiej katedry i tam kładąc się krzyżem na posadzce świątyni prosi Boga o światło, co konkretnie ma zrobić, dokąd skierować swoje kroki, do jakiego zakonu wstąpić?

Helena słyszy w duszy Bożą podpowiedź, by wyjechała do Warszawy. Tam stara się znaleźć klasztor, do którego mogłaby wstąpić, jednak jak sama przyzna jakiś czas potem na kartach „Dzienniczka”: „gdzie zapukałam do furty, wszędzie mi odmówiono”.

Nie udało się ustalić, które konkretnie klasztory i zakony nie chciały mieć u siebie przyszłej świętej apostołki Bożego Miłosierdzia, jednak wiemy, że po wielu próbach udało jej się w końcu wstąpić do Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia.

Helena Kowalska zapukała do znajdującego się przy ul. Żytniej warszawskiej furty tego zgromadzenia zakonnego w lipcu 1924 roku i choć pierwotnie i stamtąd chciano ją odesłać z kwitkiem to jednak interwencja ówczesnej przełożonej s. Michaeli Moraczewskiej sprawiła, że pozwolono przyszłej św. Faustynie, by przez rok pracując w świecie zbierała oszczędności na klasztorny posag i dano jej zielone światło, by po upływie tego czasu znów zapukała do furty na Żytniej.

Na trzy tygodnie przed ukończeniem 20. roku życia 1 sierpnia 1925 roku w wigilię Matki Bożej Anielskiej „wreszcie przyszła chwila, w której się otworzyła dla mnie furta klasztorna” – wspominała w „Dzienniczku” w. Faustyna, która tego właśnie dnia, przed 97 laty rozpoczęła swój zakonny postulat.

„Czułam się niezmiernie szczęśliwa, zdawało mi się, że wstąpiłam w życie rajskie. Jedna się wyrywała z serca mojego modlitwa dziękczynna” – zapisała w swych duchowych notatkach św. Faustyna Kowalska.

Źródło: św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek", J.Andrasz SJ "Życiorys św. Faustyny", E.Czaczkowska "Siostra Faustyna. Biografia świętej", "Wspomnienia o św. siostrze Faustynia Kowalskiej"

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej