Kościół

Dorobek abp. Fernándeza. „Antykoncepcja nie zawsze jest zła”

Nominowany przez papieża Franciszka na nowego prefekta Dykasterii Nauki Wiary (DNW) abp Victor Fernández nie przestaje budzić kontrowersji. Jeśli jego książkę z 1995 r. pt. Sáname con tu boca. El arte de besar (Uzdrów mnie swoimi ustami. Sztuka całowania) można od biedy uznać za błąd młodości (sam autor tłumaczy, że jego cele były „katechetyczne”), to inne zarzuty wobec niego są poważniejszej natury. Tym razem w mediach pojawiła się informacja o jego artykule z 2006 r., w którym uzasadniał, że użycie prezerwatywy może być w pewnych okolicznościach większym dobrem.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Wanderer Gibelino)
Fot. screenshot - YouTube (Wanderer Gibelino)
Nominowany przez papieża Franciszka na nowego prefekta Dykasterii Nauki Wiary (DNW) abp Victor Fernández nie przestaje budzić kontrowersji. Jeśli jego książkę z 1995 r. pt. Sáname con tu boca. El arte de besar (Uzdrów mnie swoimi ustami. Sztuka całowania) można od biedy uznać za błąd młodości (sam autor tłumaczy, że jego cele były „katechetyczne”), to inne zarzuty wobec niego są poważniejszej natury. Tym razem w mediach pojawiła się informacja o jego artykule z 2006 r., w którym uzasadniał, że użycie prezerwatywy może być w pewnych okolicznościach większym dobrem.

Abp Fernández ma objąć urząd prefekta DNW w połowie września, został też mianowany przez papieża kardynałem. Jednak opinie wyrażane przez niego w przeszłości budzą oburzenie katolickich komentatorów. W kwietniu 2006 r. w hiszpańskojęzycznym czasopiśmie teologicznym „Revista Teología” opublikował on artykuł La dimensión trinitaria de la moral (Trynitarny wymiar moralności), w którym według krytyków można znaleźć poglądy sprzeczne z nauką Kościoła katolickiego.

Jak stwierdza Michael Haynes z „Life Site News”, artykuł nowego prefekta jest „długi, rozwlekły i zagmatwany, gdy argumentuje, że sytuacje duszpasterskie mogą od czasu do czasu usprawiedliwiać niemoralne działania”. Pisze w nim m.in., że „W przypadku pewnych zagadnień dotyczących moralności seksualnej pilne jest także dokonanie rozróżnienia w bezpośrednim świetle centralnego kryterium hermeneutycznego, aby dostrzec, w jaki sposób niezdolność do wstrzemięźliwości seksualnej zazwyczaj oznacza podporządkowanie wolności małżonka, dając pierwszeństwo własnej przyjemności nad szczęście drugiego”.

I kontynuuje: „Ale także zdarza się, że wstrzemięźliwość seksualna przeczy chrześcijańskiej hierarchii wartości, której ukoronowaniem jest miłość. Nie możemy zamykać oczu na przykład na trudność, która pojawia się u kobiety, gdy dostrzega, że stabilność rodziny zostaje zagrożona z powodu poddawania małżonka, który tego nie praktykuje, okresom wstrzemięźliwości. W tym przypadku nieelastyczne odrzucenie wszelkiego stosowania prezerwatyw dawałoby priorytet przestrzeganiu jakiejś normy zewnętrznej ponad poważny obowiązek troski o wspólnotę miłosną i stabilność małżeńską, której wymaga bardziej bezpośrednio miłość. W takich sytuacjach zastosowanie hermeneutycznego kryterium fundamentalnego jest nieodzowne, aby określić adekwatnie chrześcijańską racjonalność danego wyboru, ponieważ daje to lepszą gwarancję, że pragnienie nie odwróci się przeciwko sobie, i umożliwia realizację wymiaru trynitarnego aktu”.

Zwolennicy nowego prefekta bronią go, powołując się na Vademecum dla spowiedników Papieskiej Rady ds. Rodziny z 1997 r., w którym można przeczytać m.in.: „Szczególną trudność przedstawiają przypadki współdziałania w grzechu współmałżonka, który dobrowolnie i z rozmysłem powoduje ubezpłodnienie jednoczącego aktu (małżeńskiego)”. Rada w swoim dokumencie stwierdza, że „takie współdziałanie może być godziwe”, ale podaje „równocześnie trzy warunki”. Jednym z tych warunków jest to, by „działanie małżonka współdziałającego” nie było „już samo w sobie niegodziwe”.

Jak zauważa Haynes, „zastosowanie prezerwatywy nie spełnia tego wymogu”. Publicysta przytacza tutaj stosowne fragmenty z encykliki Casti connubi Piusa XI, które mówią o tym, że celem aktu małżeńskiego jest prokreacja i godziwy jest taki akt, który tę wewnętrzną jego naturę zachowuje. „Nie ma bowiem takich trudności, który by mogły znieść prawomocność przykazań Bożych zabraniających czynów złych ze swej istoty. W jakichkolwiek okolicznościach małżonkowie mogą zawsze za łaską Bożą w stanie swoim żyć uczciwie i czystość małżeńską zachować bez owych niecnych występków” (Casti connubi).

Stosowne fragmenty podważające argumentację broniących abp. Fernándeza można znaleźć w samym Vademecum dla spowiedników, a także m.in. w encyklice Humanae vitae Pawła VI.

Źródło: LifeSiteNews.com; repositorio.uca.edu.ar; spowiedz.pl/vademecum.htm; opoka.org.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej