Wiadomości

„Durne, głupie i wk...jące”. Warzecha nie gryzł się w język po akcji Rzecznik Praw Dziecka ws. darmowych lodów dla najlepszych uczniów

Przez ćwierć wieku był to jeden z tych małych gestów, które budowały lokalną wspólnotę i wywoływały uśmiech na twarzach dzieci. Uczniowie z czerwonym paskiem przychodzili do „Lodziarni Pod Dębem” w Pszczynie, pokazywali świadectwo i otrzymywali darmową porcję lodów. W tym roku tradycja została przerwana, a sprawa wywołała ogólnopolską debatę o wychowaniu, motywacji i granicach państwowej ingerencji.

3 min czytania
Fot. via ChatGPT
Fot. via ChatGPT
Przez ćwierć wieku był to jeden z tych małych gestów, które budowały lokalną wspólnotę i wywoływały uśmiech na twarzach dzieci. Uczniowie z czerwonym paskiem przychodzili do „Lodziarni Pod Dębem” w Pszczynie, pokazywali świadectwo i otrzymywali darmową porcję lodów. W tym roku tradycja została przerwana, a sprawa wywołała ogólnopolską debatę o wychowaniu, motywacji i granicach państwowej ingerencji.

Właścicielka lodziarni Jolanta Hałas nie kryje rozgoryczenia. „Akcję zapoczątkował mój mąż ok. 25 lat temu. Później kontynuowałam ją ja. Tego dnia dzieci przychodziły ze świadectwem, każdemu osobiście gratulowałam i częstowałam darmowym lodem. Jest mi niezmiernie przykro, zaprosiłam już dzieci… i co im mam teraz powiedzieć?” – powiedziała w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim”.

Powodem zakończenia akcji było pismo skierowane do przedsiębiorców przez Rzecznik Praw Dziecka Monikę Hornę-Cieślak. W ocenie urzędu inicjatywy uzależniające nagrody od wyników w nauce mogą prowadzić do „niepożądanych skutków społecznych”, „wzmacniać presję psychiczną”, „promować nadmierną rywalizację” i „powodować poczucie wykluczenia u dzieci osiągających słabsze wyniki”.

Argumentacja urzędu już wywołała falę krytyki. Radny Pszczyny Jacek Granda zwrócił uwagę, że chodzi o lokalną tradycję budowaną przez dziesięciolecia. „Lody za świadectwo z paskiem to nie system oceniania, nie ranking, nie presja. To życzliwy gest przedsiębiorcy, który od dwóch dekad buduje klimat miejsca i relacje z mieszkańcami” – podkreślił.

Jeszcze ostrzej zareagował poseł Paweł Jabłoński. „Niewiarygodne” – napisał w mediach społecznościowych, wskazując, że przez lata akcja była odbierana jako sympatyczna forma docenienia wysiłku dzieci, a nie narzędzie segregowania uczniów.

Do sprawy odniósł się również publicysta Łukasz Warzecha, który także nie krył oburzenia. Jego zdaniem interwencja Rzecznik Praw Dziecka jest przejawem szerszego zjawiska obecnego w części współczesnych debat społecznych. „To przejaw woke'istowskiego przekonania, że nie wolno nikomu sprawiać dyskomfortu, a największy dyskomfort sprawia ten, kto lepiej sobie radzi i ma lepsze wyniki” – napisał na serwisie X.

Warzecha argumentował, że nagradzanie za wysiłek i osiągnięcia od pokoleń stanowi element procesu wychowawczego. W jego ocenie problemem nie jest sam fakt wyróżniania najlepszych uczniów, lecz coraz częstsze przekonanie, że wszelkie różnice w osiągnięciach należy zacierać, aby nikt nie poczuł się gorzej.

- Teraz proszę się trzymać, bo to jest tak durne, głupie i wk...jące, że trdno zachować spokój – napisał Warzecha na X.

Źródło: Dziennik Zachodni, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej