Kościół

Działali jak sekta. Szokujące kulisy funkcjonowania wspólnoty we Wrocławiu

Przeprowadzona przez metropolitę wrocławskiego abp Józefa Kupnego kontrola ws. działającej we Wrocławiu, charyzmatycznej wspólnoty „Agalliasis” wykazała, że ta funkcjonowała jak sekta. Na szczęście interwencja kościelnych władz doprowadziła do zakończenia tej działalności.

2 min czytania
Kadr z serialu: „Niebo. Rok w piekle” - screenshot: YouTube (HBO Max Polska)
Kadr z serialu: „Niebo. Rok w piekle” - screenshot: YouTube (HBO Max Polska)
Przeprowadzona przez metropolitę wrocławskiego abp Józefa Kupnego kontrola ws. działającej we Wrocławiu, charyzmatycznej wspólnoty „Agalliasis” wykazała, że ta funkcjonowała jak sekta. Na szczęście interwencja kościelnych władz doprowadziła do zakończenia tej działalności.

Sama siebie wspólnota, która działała przy parafii św. Anny, przedstawiała jako „charyzmatyczną wspólnotę modlitewno-ewangelizacyjną, sięgającą korzeniami Ruchu Światło-Życie”. Jej szczególnym charyzmatem miała być „miłość wzajemna”. Skierowana przez abp Józefa Kupnego pięcioosobowa komisja, składająca z prawnika, psychologa, biblisty, dogmatyka i wikariusza generalnego wykazała jednak, że w rzeczywistości wspólnota działała niczym sekta. Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza”. Wspólnota miała koncentrować się na fragmentach Pisma Świętego dot. potępienia, kar i odrzucenia przez Boga, a jej członkowie mieli opierać swoje nauczanie „o źródła protestanckie z pominięciem oficjalnego nauczania Magisterium Kościoła”. Charyzmaty nadzwyczajne, takie jak wizje, proroctwa czy sny miały wyprzeć proces naturalnego, intelektualnego poznania Boga, a w swojej duchowości członkowie wspólnoty mieli przyznawać prym własnym odczuciom.

Widzowie pierwszych odcinków serialu „Niebo. Rok w piekle” zapamiętali z pewnością, w jaki sposób guru przedstawionej w nim sekty kreował małżeństwa. Do podobnych manipulacji miało dochodzić również w „Agalliasis”. Abp Kupny wskazał, że „w aspekcie prawnym należy zwrócić szczególną uwagę na niedopuszczalny wpływ osób trzecich na kwestię wyboru i form przygotowania osób do sakramentu małżeństwa. Według wielu osób, we Wspólnocie wywierany jest nacisk na wybór lub rezygnację z wyboru kandydata na małżonkę/małżonka”. Manipulacji psychologicznych miało być więcej. Metropolita wrocławski zwrócił uwagę na „osaczanie miłością” nowych osób, wymaganie bezwzględnego posłuszeństwa czy ingerencję w życie rodzinne.

W wyniku interwencji archidiecezji, wspólnota w swojej dotychczasowej formie przestała funkcjonować. Część jej animatorów kontynuuje swoją działalność poza Kościołem, część podporządkowała się zaleceniom kurii.

- „W tej wspólnocie były stosowane metody sekciarskie. Agalliasis była bardziej zielonoświątkowa niż katolicka, m.in. praktykowano w tej grupie religijnej zielonoświątkowe rozumienie prorokowania, które nie musi podlegać jakiejkolwiek zewnętrznej kontroli. Jeśli słyszę w mojej głowie, że Duch Święty mi mówi, że jest tak i tak, to w żaden sposób nie muszę sprawdzać prawdziwości takiego doświadczenia religijnego”

- wyjaśnia cytowany przez „Gazetę Wyborczą” ks. prof. Andrzej Kobyliński.

- „To zupełnie inne podejście niż w Kościele katolickim, gdzie proroctwa i inne doświadczenia duchowe weryfikuje się pod kątem psychologicznym i filozoficznym, poddaje pod osąd władz kościelnych, bada się ich zgodność z tradycją”

- dodaje kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie.

W przekonaniu duchownego, problem z pojawiającymi się w Kościele katolickim tego typu nadużyciami we wspólnotach jest następstwem akceptacji zielonoświątkowej religijności.

Źródło: Wprost.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej