Niemcy

Ekspert OSW: Fantazje i kreatywna księgowość rządu Niemiec nt. pomocy Ukrainie to propaganda na potrzeby wewnętrzne

Jak zauważa w rozmowie z PAP ekspert warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Kamil Frymark, priorytetem fantasmagorii i kreatywnej księgowości, jakie są przedmiotem działań rządu w Berlinie w sprawie pomocy Niemiec dla broniącej się przed rosyjska agresją Ukrainy „jest utwierdzenie Niemców w przekonaniu o liderowaniu w pomocy Ukrainie”. Jak dodaje Frymark, „głosy krytyki pod względem metodologii lub konkretnych przykładów pomocy nie przebijają się do niemieckiej opinii publicznej”. Wskazuje on też, że nadal większa część Niemców jest za wsparciem Ukrainy.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube ( naTemat.pl)/Vitaly V. Kuzmin via: Wikipedia CC 4.0
Fot. screenshot - YouTube ( naTemat.pl)/Vitaly V. Kuzmin via: Wikipedia CC 4.0
Jak zauważa w rozmowie z PAP ekspert warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Kamil Frymark, priorytetem fantasmagorii i kreatywnej księgowości, jakie są przedmiotem działań rządu w Berlinie w sprawie pomocy Niemiec dla broniącej się przed rosyjska agresją Ukrainy „jest utwierdzenie Niemców w przekonaniu o liderowaniu w pomocy Ukrainie”. Jak dodaje Frymark, „głosy krytyki pod względem metodologii lub konkretnych przykładów pomocy nie przebijają się do niemieckiej opinii publicznej”. Wskazuje on też, że nadal większa część Niemców jest za wsparciem Ukrainy.

- "Istnieje poważny rozdźwięk między deklarowanymi przez Niemcy kwotami pomocy a tym, co rzeczywiście trafia na Ukrainę" - zwraca uwagę ekspert OSW.

Niemcy w mediach prezentują same siebie jako europejskiego lidera w zakresie pomocy dla Ukrainy. Pomoc RFN jest co prawda znacząca, ale uwagę zwraca znaczący rozdźwięk pomiędzy deklarowanymi kwotami.

Kanclerz Niemiec w ostatnim czasie mówił w Bundestagu o kwocie już nawet 14 mld euro. Jednak na Ukrainę dotychczas trafiło niewiele niemieckiego sprzętu przekazanego przez Niemcy.

Frymark jest autorem publikacji "Niemieckie wsparcie dla Ukrainy: ofensywa komunikacyjna", w której dokładnie analizuje on różnice między obietnicami a faktycznym stanem rzeczy.

Kolejny stanowi problem to, co Niemy traktują jako wsparcie dla Ukrainy.

- "I tu zaczynają się schody, bo niemieckie ministerstwa wliczają w taką pomoc np. koordynację transportów i pomoc w przemieszczaniu się uchodźców z Ukrainy na terenie RFN, czy uznawanie dokumentów przejazdowych ukraińskich kierowców, zwolnienie z opłat drogowych dla transportów humanitarnych" – czytamy na portalu dziennik.pl.

Co więcej, do tej pomocy Niemcy wliczają także „pewne środki przekazywane np. Mołdawii, Rumunii lub krajów Partnerstwa Wschodniego w bardzo szerokim kontekście toczącej się wojny”. Tu pada na przykład kwota 11,2 mln euro przeznaczona jako wsparcie „na rzecz demokratyzacji i stabilizacji w państwach ościennych, a także monitorowanie mediów w Rumunii”.

Do tego dochodzi jeszcze wsparcie, jakie Berlin przekazał dla wybranych rosyjskich organizacji pozarządowych – ono także zostało zaprezentowane jako „wsparcie dla Kijowa”.

Co warto podkreślić, Olaf Scholz systematycznie odwraca uwagę niemieckiej opinii publicznej od zaangażowania RFN w „kontrowersyjne w Niemczech kwestie militarne”. Największa część niemieckiej pomocy bilateralnej z kwoty 12.5 mld euro zadeklarowanej w grudniu w 56 proc. „została przeznaczona na wsparcie uchodźców wewnątrz RFN”, czyli nie opuściła granicy Niemiec.

Niemcy chcą się też ogrzewać w światłach reflektorów USA i Wielkiej Brytanii, z pomijaniem w tych wypowiedziach skali wsparcia, jaka jest udzielana Ukrainie przez państwa Europy Środkowej, w tym Polskę.

Ponadto Berlin "wykazując" jak bardzo „jest zaangażowany w niesienie pomocy Kijowowi” liczy na to, że - zwraca uwagę Kamil Frymark – zmniejszy się międzynarodowa presja na to, żeby Niemcy jednak pomagały bardziej Ukrainie, zwłaszcza w kwestiach militarnych.

Źródło: pap, dziennik.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej