Wiadomości

Gen. Samol: Nie łudźmy się, że w przypadku napaści Rosji, NATO nas obroni

Zdaniem byłego dowódcy Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO, gen. Bogusława Samola, dobrze się stało, że minister obrony narodowej ujawnił, obowiązującą za poprzedniej władzy, błędną strategię obrony na Wiśle przed potencjalną agresją ze Wschodu.

2 min czytania
Fot. screenshot YouTube (Radio Wnet)
Fot. screenshot YouTube (Radio Wnet)
Zdaniem byłego dowódcy Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO, gen. Bogusława Samola, dobrze się stało, że minister obrony narodowej ujawnił, obowiązującą za poprzedniej władzy, błędną strategię obrony na Wiśle przed potencjalną agresją ze Wschodu.

Gen. Samol powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że szef MON, Mariusz Błaszczak pokazał opinii publicznej wyłącznie „stronę tytułową i wybrane, krótkie fragmenty” dokumentu opisującego polską strategię obronną, obowiązującą w Polsce u początków drugiej dekady obecnego wieku.

„Jestem pewny - mając na uwadze obecną sytuację geostrategiczną, której kształt został zapoczątkowany aneksją Krymu - że omawiany dokument ma wartość archiwalną”podkreślił były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO.

„Z mojego punktu widzenia dobrze się stało, że szef MON miał odwagę pokazać polskiemu społeczeństwu błędne założenia strategii wojskowej, która, jak widzimy mogła doprowadzić do klęski militarnej, a zarazem do upadku państwa polskiego w wypadku agresji” – przekonywał gen. Bogusław Samol.

Zdaniem gen. Samola generałowie i oficerowie odpowiedzialni za opracowanie dokumentu strategicznego z 2011 roku, „zdawali sobie sprawę ze słabości Sił Zbrojnych RP i struktur militarnych Sojuszu Północnoatlantyckiego”.

Były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO wyraził również przekonanie, że „obrona terytorium Polski siłami trzech dywizji na linii frontu na Wiśle o długości do 900 km była niemożliwa”.

„W mojej ocenie, generałom i oficerom Sztabu Generalnego zabrakło odwagi, by poinformować ówczesne władze państwowe o niemożności odparcia potencjalnej agresji na Polskę, a co za tym idzie, o konieczności wstrzymania rozwiązywania 1 Dywizji Zmechanizowanej i innych jednostek Sił Zbrojnych RP i zwiększenia nakładów finansowych na zbrojenia. Niestety tak się nie stało” – stwierdził gen. Bogusław Samol.

Jednocześnie generał przyznał, że nie sądzi, aby „przyjęta strategia wojskowa przez SG WP i zaakceptowana przez ówczesne kierownictwo państwa zadowalały władze NATO”, ponieważ „artykuł 3. Traktatu Sojuszu Północnoatlantyckiego mówi jasno, że państwa członkowskie w pierwszej kolejności muszą budować własne zdolności obronne”.

„Nie łudźmy się, że w wypadku agresji na nasz kraj NATO przyjdzie i nas obroni. Polskie państwo musi się przygotować do obrony budując między innymi określone, potrzebne zdolności Sił Zbrojnych, by skutecznie zatrzymać potencjalną agresję, a następnie stworzyć warunki do użycia sojuszniczych wojsk na naszym terytorium i zniszczenia przeciwnika nie oddając piędzi polskiej ziemi. Nie ma tak, że jeśli trzeba będzie bronić Polski, to nagle wylądują tu wszystkie dywizje natowskie. Trzeba uważnie czytać traktat” – spuentował gen. Samol.

Źródło: PAP

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej