Uwaga

Globalny paradoks: Tania ropa mimo blokady Wenezueli

Wbrew oczekiwaniom rynku i obawom analityków, ceny ropy utrzymują się na niskim poziomie, pomimo poważnych geopolitycznych napięć i ogłoszenia przez Donalda Trumpa morskiej blokady Wenezueli. Prezydent USA, uznając reżim Nicolasa Maduro za zagraniczną organizację terrorystyczną, zapowiedział pełne zatrzymanie objętych sankcjami tankowców wchodzących i wychodzących z wenezuelskich portów. Wydawało się, że konsekwencją będzie dynamiczny skok cen surowca.

2 min czytania
Fot. via: kremlin.ru, CC 4.0/pixabay.com
Fot. via: kremlin.ru, CC 4.0/pixabay.com
Wbrew oczekiwaniom rynku i obawom analityków, ceny ropy utrzymują się na niskim poziomie, pomimo poważnych geopolitycznych napięć i ogłoszenia przez Donalda Trumpa morskiej blokady Wenezueli. Prezydent USA, uznając reżim Nicolasa Maduro za zagraniczną organizację terrorystyczną, zapowiedział pełne zatrzymanie objętych sankcjami tankowców wchodzących i wychodzących z wenezuelskich portów. Wydawało się, że konsekwencją będzie dynamiczny skok cen surowca.

Tak się jednak nie stało. Ceny ropy wzrosły jedynie symbolicznie – o nieco ponad 1 procent – po czym rynek szybko wrócił do stanu względnej równowagi. Przyczyny tego zjawiska są bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać.

Przede wszystkim eksperci zauważają, że globalny rynek ropy naftowej od miesięcy był przygotowany na potencjalne wstrząsy związane z sytuacją w Ameryce Południowej. Wenezuela już od dawna funkcjonuje w izolacji energetycznej – objęta sankcjami, z ograniczonym dostępem do nowoczesnych technologii wydobycia i transportu. Znaczna część jej eksportu odbywa się w ramach tzw. „floty cieni”, obejmującej około tysiąca starych, wyeksploatowanych tankowców.

Poza tym, jak zauważają analitycy, światowi giganci surowcowi – w tym Arabia Saudyjska, Rosja czy USA – dysponują wystarczającymi rezerwami, by szybko zrekompensować ewentualne wstrząsy podażowe. Nawet jeśli fizyczna dostępność wenezuelskiej ropy się zmniejszy, globalne zapasy i możliwości transportowe są wciąż wystarczające, by uniknąć kryzysu.

Istotnym czynnikiem pozostaje również spowolnienie gospodarcze w Chinach oraz obawy o recesję w Europie. Popyt na ropę nie rośnie w takim tempie, jak zakładano jeszcze na początku roku. W tej sytuacji działania Trumpa mają bardziej wymiar polityczno-symboliczny niż rzeczywisty wpływ na energetyczną równowagę świata.

Źródło: bloomberg, reuters, rp.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej