Polska

Granica pod presją: Funkcjonariusze SG alarmują o narastającym strachu i bezradności wobec agresji migrantów

Coraz trudniejsza sytuacja na granicy polsko-białoruskiej staje się powodem poważnych niepokojów wśród funkcjonariuszy Straży Granicznej. W rozmowie z Moniką Krześniak na Kanale Zero anonimowy strażnik opowiedział o eskalującej przemocy ze strony nielegalnych migrantów, niepewności prawnej funkcjonariuszy i atmosferze zastraszenia w szeregach służb przez obecny obóz rządzący.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Kanał Zero)
Fot. Screenshot - YouTube (Kanał Zero)
Coraz trudniejsza sytuacja na granicy polsko-białoruskiej staje się powodem poważnych niepokojów wśród funkcjonariuszy Straży Granicznej. W rozmowie z Moniką Krześniak na Kanale Zero anonimowy strażnik opowiedział o eskalującej przemocy ze strony nielegalnych migrantów, niepewności prawnej funkcjonariuszy i atmosferze zastraszenia w szeregach służb przez obecny obóz rządzący.

Według relacji funkcjonariusza, morale na granicy dramatycznie spada. – Zaczynamy się bać o konsekwencje, które mogą być wobec nas wyciągane. Niby możemy się bronić, ale tak naprawdę – nie możemy – mówi strażnik. Wskazuje, że w sytuacji realnego zagrożenia, gdy funkcjonariusze są obrzucani m.in. koktajlami Mołotowa, uryną czy fekaliami, każda próba użycia środków przymusu bezpośredniego może skończyć się postępowaniem dyscyplinarnym lub prokuratorskim ze strony prokuratury Bodnara.

Szczególnym punktem odniesienia dla rozmowy była sprawa żołnierza, który – używając broni z pociskiem gumowym – bronił się przed bezpośrednim atakiem i został objęty postępowaniem karnym. – To daje sygnał: lepiej nie reagować, niż mieć potem życie zniszczone przez jedną decyzję – relacjonuje rozmówca.

Granica, zdaniem strażnika, coraz bardziej przypomina strefę wojny hybrydowej. – Przecież to są działania wojenne. Dziś koktajl Mołotowa, jutro może granat – ostrzega. Podkreśla, że zapory na granicy nie są przeszkodą dla zorganizowanych grup migrantów, które potrafią przekroczyć granicę w ciągu 20 sekund. – To nie są już pojedyncze osoby, to jest strategia testowania naszej odporności – dodaje.

Wśród funkcjonariuszy narasta poczucie bezsilności i braku wsparcia ze strony władz rządu Tuska. – Jak raz coś pójdzie nie tak, to nas ukrzyżują. Zabiorą wszystko i posadzą. 99 razy mogę być wzorowy, ale wystarczy jeden błąd i staję się przestępcą – mówi strażnik. Jego słowa ukazują napięcie panujące wśród obrońców granicy, którzy – jak twierdzi – coraz częściej zaczynają myśleć o buncie. – Pewnego dnia możemy po prostu otworzyć granicę i pozwolić społeczeństwu na własnej skórze przekonać się, co to znaczy – przestrzega.

Strażnik wspomniał także o bierności części obywateli wobec napływu migrantów. – Ludzie mówili: oni idą do Niemiec. Ale kiedy trzeba było wspierać nas w patrolach, dzwonić, informować, to nas zostawiano samych – zaznacza.

Wypowiedź funkcjonariusza to nie tylko głos rozgoryczenia, ale i ostrzeżenie – że jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane działania legislacyjne i organizacyjne, system ochrony granic może ulec poważnemu osłabieniu.

Źródło: yt/kanał zero, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej