Polityka

Granice pod presją: polsko-litewska współpraca i bezprawne niemieckie push-backi

W obliczu nasilającej się fali nielegalnej migracji, Polska zdecydowała się ponownie wprowadzić kontrole graniczne z Niemcami i Litwą. Zgodnie z zapowiedzią ministra spraw wewnętrznych Litwy, działania te mogą potrwać od 1 do 5 miesięcy. Choć Polacy nie potrzebują dodatkowych dokumentów, służby będą prowadzić wyrywkowe kontrole zarówno na przejściach, jak i w obszarach przygranicznych, w tym na polach czy zbiornikach wodnych.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (polsatnews.pl)
Fot. Screenshot - YouTube (polsatnews.pl)
W obliczu nasilającej się fali nielegalnej migracji, Polska zdecydowała się ponownie wprowadzić kontrole graniczne z Niemcami i Litwą. Zgodnie z zapowiedzią ministra spraw wewnętrznych Litwy, działania te mogą potrwać od 1 do 5 miesięcy. Choć Polacy nie potrzebują dodatkowych dokumentów, służby będą prowadzić wyrywkowe kontrole zarówno na przejściach, jak i w obszarach przygranicznych, w tym na polach czy zbiornikach wodnych.

Litwini aktywnie wspierają Polskę – straż graniczna, policja i służby specjalne wspólnie patrole będą działać na obu odcinkach granicznych, a także w głębi własnego kraju. Zastępca komendanta litewskiej VSAT, Antanas Montvydas, zadeklarował wsparcie logistyczne: „Jeśli zaczną się korki,… będziemy regulować ruch”.

Według danych VSAT, od początku roku zatrzymano 352 osoby, które przeszły z Białorusi przez Litwę i Polskę – to ponad 2,5‑krotny wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Tymczasem na zachodniej granicy sytuacja wygląda zupełnie inaczej – tam niemieckie służby prowadzą push-backi, czyli forsowne odsyłanie migrantów z powrotem do Polski, bez weryfikacji ich prawa do azylu. Pomimo orzeczeń sądów niemieckich, które uznają prawnie, że takie działania łamią prawo UE i konwencję o azylantach, Berlin kontynuuje tę praktykę, naruszając zasadę non-refoulement.

Również organizacje monitorujące przestrzeganie praw człowieka wskazują, że push-backi są niezgodne z prawem: migrantów nie informuje się o możliwości ubiegania się o azyl, co narusza ich prawa wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

W wyniku tego procederu, Polska doświadcza masowego napływu osób przeucanych przez Niemcy – choć ich liczby i tożsamość pozostają nieznane i nie posiadają oni żadnych ważnych dokumentów. Co więcje, rząd Donalda Tuska nie prowadzi oficjalnych statystyk dotyczących tych przerzutów, co, jak twierdzą krytycy, pozwala Niemcom na "przepychanie" migrantów bez międzynarodowej kontroli.

Źródło: lrt.lt, polsatnews.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej