Polityka

Grzegorz Schetyna – to on ma odpowiadać za rozłam w PO

Jednym z głównych zadań Donalda Tuska po powrocie na polską scenę polityczną miało byś scalenie Platformy Obywatelskiej, która zaczęła dzielić się na dwa obozy. Od kilku dni jednak ponownie mówi się o planach części polityków, którzy mają rozważać odejście z partii i utworzenie nowego ugrupowania. Wedle prof. Ryszarda Terleckiego ważną rolę w całym zamieszaniu odgrywa Grzegorz Schetyna.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Donald Tusk - kanał oficjalny, Onet News)
Fot. screenshot - YouTube (Donald Tusk - kanał oficjalny, Onet News)
Jednym z głównych zadań Donalda Tuska po powrocie na polską scenę polityczną miało byś scalenie Platformy Obywatelskiej, która zaczęła dzielić się na dwa obozy. Od kilku dni jednak ponownie mówi się o planach części polityków, którzy mają rozważać odejście z partii i utworzenie nowego ugrupowania. Wedle prof. Ryszarda Terleckiego ważną rolę w całym zamieszaniu odgrywa Grzegorz Schetyna.

W felietonie dla „Głosu” Tygodnika Nowohuckiego szef klubu Prawa u Sprawiedliwości wraca do tematu plotek na temat utworzenia nowej partii, która miałaby powstać „w rezultacie rozłamu w Platformie, a także rozpadu ugrupowań dotychczasowej trzeciej ligi”.

- „Podobno konstruktorem politycznego przełomu ma zostać Grzegorz Schetyna, a za nim ma podążyć grupa niezadowolonych posłów Koalicji Obywatelskiej, czyli Platformy, występującej w Sejmie pod tą rzekomo zjednoczeniową nazwą. Ich narastającą irytację wzbudza Tusk ze swoim imperialnym planem podporządkowania sobie całej opozycji”

- relacjonuje wicemarszałek Sejmu.

- „Bardziej przytomni posłowie Platformy dobrze wiedzą, że gdyby plan się powiódł to dla nich, jako czasem mających własne zdanie, dobrych miejsc na listach wyborczych zabraknie. Trzeba się będzie podzielić z innymi partiami, które chociaż bez porównania słabsze, to za cenę udziału we wspólnym przedsięwzięciu zażądają odpowiedniej liczby miejsc tzw. biorących

- dodaje.

Szeregi nowego ugrupowania mieliby też zasilić posłowie „słabnącej lewicy” i Polski 2050. „Przymierzać się” mają również politycy PSL, którzy boją się, że Kosiniakowi-Kamyszowi nie uda się przekroczyć progu wyborczego.

Źródło: Facebook, wPolityce.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej