Wiadomości

Hiszpania ugości migrantów po królewsku. Zamieszkają w pałacyku SPA

"Co najmniej 250 nielegalnych migrantow afrykańskich, pochodzących głównie z Senegalu i Mali, zostało zakwaterowanych przez rząd centralny w Madrycie w historycznym pałacyku hotelu SPA Palacio de las Salinas w Medina del Campo koło Valladolid (Kastylia i Leon)" - poinformowała gazeta "ABC".

2 min czytania
Ponton z migrantami na Morzu Śródziemnym i patrol amerykańskiej marynarkii wojennej. Fot. U.S. Navy photo by Senior Chief Personnel Specialist Galen Draper CC 0
Ponton z migrantami na Morzu Śródziemnym i patrol amerykańskiej marynarkii wojennej. Fot. U.S. Navy photo by Senior Chief Personnel Specialist Galen Draper CC 0
"Co najmniej 250 nielegalnych migrantow afrykańskich, pochodzących głównie z Senegalu i Mali, zostało zakwaterowanych przez rząd centralny w Madrycie w historycznym pałacyku hotelu SPA Palacio de las Salinas w Medina del Campo koło Valladolid (Kastylia i Leon)" - poinformowała gazeta "ABC".

Od kilku miesięcy migranci z Afryki masowo przybywają na hiszpańskie Wyspy Kanaryjskie. W związku z tym hiszpańskie władze poszukują sposobów na relokowanie migrantów na terenie całego kraju.

Mieszkańcy Medina del Campo są podzieleni w sprawie przyjęcia migrantów. Burmistrz miasteczka utrzymuje, że nic na ten temat nie wiedział.

W wypowiedzi dla regionalnej agencji informacyjnej Ical stwierdził, że "nie wiadomo, czy znana jest tożsamość migrantów i ich stan zdrowia, ani czy spełniają warunki bezpieczeństwa, tymczasem w kraju obowiązuje przedostatni stopień zagrożenia terrorystycznego".

Takie rozwiązanie nie podoba się na pewno przedstawicielom hiszpańskiej prawicy. Wiceprzewodniczący regionalnego rządu Kastylii i Leon Juan Garcia Gallardo (prawicowa partia Vox) zamieścił w serwisie X (dawny Twitter) wideo z protestem przeciwko "inwazji migracyjnej".

Jego lokali polityczni adwersarze z obozu socjalistów określili ten materiał oraz cały protest mianem "przestępstwa nienawiści".

Migranci pozostaną w hotelu około 1,5 miesiąca. "Cześć już ma tutaj rodzinę lub przyjaciół, z którymi staramy się nawiązać kontakt, inni proszą o ochronę międzynarodową" - powiedział Daniel Duque z organizacji pozarządowej Accem.

Źródło: pap

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej