Polityka

Hołownia jak zwykle w rozkroku: krytykuje Trzaskowskiego, ale znów go poprze

Szymon Hołownia, lider Polski 2050 i kandydat na prezydenta, po raz kolejny pokazuje wyborcom swoją labilność polityczną. Choć publicznie domaga się wyjaśnień od Rafała Trzaskowskiego ws. afery wokół nielegalnego finansowania kampanii przez zewnętrzne podmioty, nie wyklucza, że… udzieli mu poparcia w drugiej turze. Czy powtórzy się scenariusz z 2020 roku, kiedy Hołownia ostatecznie przekierował swój elektorat na kandydata PO mimo wcześniejszych deklaracji „niezależności”?

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (RMF24); flickr.com
Fot. Screenshot - YouTube (RMF24); flickr.com
Szymon Hołownia, lider Polski 2050 i kandydat na prezydenta, po raz kolejny pokazuje wyborcom swoją labilność polityczną. Choć publicznie domaga się wyjaśnień od Rafała Trzaskowskiego ws. afery wokół nielegalnego finansowania kampanii przez zewnętrzne podmioty, nie wyklucza, że… udzieli mu poparcia w drugiej turze. Czy powtórzy się scenariusz z 2020 roku, kiedy Hołownia ostatecznie przekierował swój elektorat na kandydata PO mimo wcześniejszych deklaracji „niezależności”?

W rozmowie z RMF FM Hołownia ocenił „jednoznacznie”, że „jeśli ta sprawa nie zostanie wyjaśniona, to oznacza, że można w Polsce kupować wybory”. Odnosił się do informacji, że reklamy wspierające Trzaskowskiego i uderzające w jego konkurentów były finansowane przez organizację Akcja Demokracja – powiązaną z osobami bliskimi Platformie Obywatelskiej. Firma Estratos, która je zamówiła, miała w przeszłości zarzuty nielegalnego przetwarzania danych i ukrywania źródeł finansowania kampanii.

Mimo tego Hołownia – zamiast konsekwentnie odciąć się od takiego kandydata – mówi, że… nie poprze Karola Nawrockiego. A co z Trzaskowskim? „Czekam na wyjaśnienia”.

Taka postawa – krytyka bez stanowczego działania – jest szczególnie niepokojąca, gdy chodzi o fundamentalne zasady demokracji, jak równość i przejrzystość wyborów. Hołownia, który deklaruje walkę o nową jakość w polityce, powinien zachowywać się konsekwentnie. Jeśli potępia nielegalne formy wpływania na wybory – nie może jednocześnie sugerować możliwości poparcia ich beneficjenta. No chyba, że to popiera i zwyczajnie próbuje mydlić Polakom oczy.

Wszystko jednak wskazuje na to, że jego reakcja – podobnie jak w 2020 roku – to ewidentna próba lawirowania między moralną deklaracją a polityczną kalkulacją.

W obliczu możliwego nielegalnego wpływu zewnętrznych podmiotów na kampanię wyborczą Trzaskowskiego – jak sugeruje NASK i media – lider Trzeciej Drogi nie powinien ograniczać się do medialnego „czekania”. Należy wezwać odpowiednie służby do działania i jednoznacznie odciąć się od procederu, który może być początkiem legitymizowania fałszowania wyborów pod pozorem „postępu”.

Jeśli Hołownia nie widzi tej różnicy – to znaczy, że jeszcze bardziej staje się częścią układu, z którym rzekomo walczy.

Źródło: rmf24, wirtualna polska, x, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej