Mocne

„Im szybciej się położysz, mniej dostaniesz”. Syn Wałęsy: Ojciec miał twardą rękę. Nie przytulał nas i z nami nie rozmawiał

Bogdan Wałęsa, najstarszy syn byłego prezydenta RP, udzielił długiego wywiadu, w którym wspomina „twardą rękę” ojca, mówi o jego emocjonalnych blokadach oraz diagnozuje, że podobnie, jak całego jego rodzeństwo, ze względu na ciągłą nieobecność Lecha Wałęsy w domu - wychował się w niepełnej rodzinie.

3 min czytania
Lech, Danuta i Bogdan Wałęsa oraz Wojciech Jaruzelski (fot. screenshot YouTube - Video Studio Gdańsk)
Lech, Danuta i Bogdan Wałęsa oraz Wojciech Jaruzelski (fot. screenshot YouTube - Video Studio Gdańsk)
Bogdan Wałęsa, najstarszy syn byłego prezydenta RP, udzielił długiego wywiadu, w którym wspomina „twardą rękę” ojca, mówi o jego emocjonalnych blokadach oraz diagnozuje, że podobnie, jak całego jego rodzeństwo, ze względu na ciągłą nieobecność Lecha Wałęsy w domu - wychował się w niepełnej rodzinie.

„Pamiętam, jak raz coś przeskrobałem w szkole. Rzecz jasna nie sam, tylko w grupie, ale jakoś zawsze odpowiedzialność spadała na mnie. (śmiech) Nauczycielka wezwała ojca do szkoły. Przyszedł i przy całej klasie kazał mi przeprosić panią, ucałować ją w rękę, po czym wziął krzesło na środek, zdjął pas i powiedział: "Kładź się". Tutaj jednak weto zgłosiła nasza pani i nie pozwoliła, żeby mnie ojciec uderzył” – opowiada Bogdan Wałęsa w wywiadzie zamieszczonym na portalu onet.pl, będącym częścią książki „Wałęsa ‘80”.

Najstarszy syn Lecha Wałęsy relacjonuje, że były lider „Solidarności” nie miał oporów przed tym, by używać wobec swych dzieci pasa.

„Tata mówił tak: "Im szybciej się położysz, mniej dostaniesz". Nie dodawał tylko, że "mniej" będzie oznaczać "mocniej" – wyznał po latach Bogdan Wałęsa.

Najstarszy syn Wałęsy przyznał, że w relacji z ojcem bardzo brakowało mu nie tylko zwykłych gestów okazywania miłości, takich jak choćby zwykłe przytulenie, ale również rozmów - których na dobrą sprawę „nigdy nie było”.

Bogdan Wałęsa podkreśla, że jego ojciec rozmawiać ze swymi dziećmi - „nie umiał, nie umie i już nie będzie umiał”.

„Taki model wyniósł ze swojego rodzinnego domu. On nie pamięta własnego ojca, wychowywał go ojczym. Jego matka też wiele ciepła mu nie ofiarowała. Dopiero dziś zdarza się, że jakaś skorupa pęka. Staram się otwierać pewne bramy i czasem w rozmowach zaczynamy poruszać tematy, o których się nie rozmawiało u nas nigdy. Zamiast rozmowy było referowanie. Ojciec zaczepiał: "Co tam kombinujesz?". I trzeba było szybko referować, bo szybko się odwracał i szedł dalej” – mówi najstarszy syn Wałęsów.

Zdaniem Bogdana Wałęsy gest przytulenia wobec własnego dziecka jest dla jego ojca czymś kompletnie obcym. „W takich sytuacjach ojciec się najeża. (…) Nawet dziś, kiedy moje siostry podchodzą do niego i się przytulają, jest jakiś spięty. To widać. Nie był nauczony okazywania miłości, więc nie umie tego dawać”- wyjaśnia syn.

„Choć było nas w domu aż ośmioro, w praktyce wszyscy jesteśmy jedynakami” – mówi o swoim rodzeństwie Bogdan Wałęsa i dodaje: „Nasza rodzina w praktyce nigdy nie była pełna. Brakowało ojca, który mógłby to wszystko skleić, poskładać, dopełnić”.

Bogdan Wałęsa powiedział, że więzi pomiędzy rodzeństwem są dziś bardzo luźne. Z jednym z braci, będącym nałogowym alkoholikiem, nie widział się od 5 lat. Inny jakiś czas temu popełnił samobójstwo cierpiąc na depresję.

Dodatkowo zdecydowanie rozeszły się też drogi dzieci Wałęsów z Kościołem. „Z całego rodzeństwa chyba tylko ja praktykuję. Nawet siostra Magda, która kończyła Katolicki Uniwersytet Lubelski, oddaliła się od Kościoła” – wyznaje Bogdan Wałęsa.

Źródło: onet.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej