Wiadomości

Internet ostro za Nawrockim. „Atakują, bo się boją” – kulisy politycznej burzy

Kampania wyborcza nabiera tempa, a wraz z nią zaostrzają się metody walki politycznej. Karol Nawrocki, kandydat obywatelski z poparciem PiS na urząd prezydenta RP, znalazł się w samym centrum medialnej i politycznej nawałnicy. Sprawa mieszkania, które odziedziczył po wieloletnim sąsiedzie, stała się punktem zapalnym, wokół którego zaczęto budować narrację mającą – twierdzą jego zwolennicy – osłabić jego pozycję w wyścigu o najwyższy urząd w państwie.

4 min czytania
Fot. Screenshot - X
Fot. Screenshot - X
Kampania wyborcza nabiera tempa, a wraz z nią zaostrzają się metody walki politycznej. Karol Nawrocki, kandydat obywatelski z poparciem PiS na urząd prezydenta RP, znalazł się w samym centrum medialnej i politycznej nawałnicy. Sprawa mieszkania, które odziedziczył po wieloletnim sąsiedzie, stała się punktem zapalnym, wokół którego zaczęto budować narrację mającą – twierdzą jego zwolennicy – osłabić jego pozycję w wyścigu o najwyższy urząd w państwie.

Na konferencji prasowej w Węgrowie Nawrocki tłumaczył, że mieszkanie, o które chodzi, to niewielka kawalerka, do której nie ma kluczy i z której nigdy nie czerpał żadnych korzyści finansowych. Podkreślił, że przez lata opiekował się schorowanym sąsiadem, a obecnie to on, jako formalny właściciel, ponosi opłaty związane z utrzymaniem lokalu. – „Człowiek, któremu przez wiele lat pomagałem, jest teraz w DPS. Ja tę informację otrzymałem tak jak media” – mówił.

Jednak sprawa szybko przerosła wymiar sąsiedzki. Oto bowiem państwowe instytucje, takie jak ABW czy MON, za sprawą obecnie rządzących mają się angażować się w kampanię wyborczą na korzyść Rafała Trzaskowskiego. – „Instytucje państwa działają jak komitet wyborczy mojego przeciwnika. Do NIK i telewizji rządowej dołączyła ABW. To regularny proces niszczenia jednego z kandydatów” – powiedział Nawrocki.

W obronie Nawrockiego stanęło wielu polityków, internautów i komentatorów. Mariusz Błaszczak uznał działania wymierzone w kandydata za przejaw strachu przed jego sukcesem. – „Nie pomogą wam służby, brudna kampania ani kłamstwa. Zwyciężymy!” – napisał. Piotr Gliński porównał sytuację do kampanii z 2020 roku, kiedy – jak przypomniał – próbowano oczernić prezydenta Dudę. „Maszyna medialna Platformy Deweloperskiej” – tak określił działania mediów sprzyjających opozycji.

W sieci pojawiły się głosy sugerujące, że poza polskimi służbami, także zagraniczne agencje wywiadowcze interesują się Nawrockim. – „Chodzą słuchy, że haków szuka także niemiecki BND, który ma w Trójmieście rozbudowaną siatkę agenturalną” – stwierdził Stanisław Janecki.

Dziennikarze i komentatorzy przypomnieli również medialne manipulacje sprzed lat, wskazując, że podobne „akcje specjalne” miały miejsce w kluczowych momentach wcześniejszych kampanii. – „Byłbym bardzo powściągliwy z wydawaniem osądów na gorąco. Kampania trwa – prawda szybko wyjdzie na jaw” – napisał Jakub Szymczuk.

Dla wielu obserwatorów to nie tylko próba dyskredytacji konkretnego polityka, ale również test na odporność opinii publicznej na medialne prowokacje i manipulacje. Karol Nawrocki, odpowiadając na zarzuty, nie tylko bronił swojej osoby, ale także zwracał uwagę na niebezpieczny precedens angażowania służb specjalnych do rozgrywek politycznych. – „Atakują, bo się boją” – podsumował jeden z jego obrońców, wyrażając nadzieję, że wyborcy dostrzegą kulisy tej rozgrywki.

Źródło: wpolityce.pl, x, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej