Polityka

"Jak nie dar bilokacji, to usiłowanie włamania" - Sędzia Radzik mocno o pracowniku MS

Wczorajsze wydarzenia w Krajowej Radzie Sądownictwa wywołały szerokie komentarze i pytania o granice ingerencji władzy wykonawczej w sprawy sądownictwa. Do siedziby KRS przybyli przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym sędzia Dominik Czeszkiewicz – dyrektor departamentu resortu kierowanego przez Waldemara Żurka. Jak sam potwierdził w rozmowie z portalem Niezalezna.pl, jego celem było uzyskanie dostępu do biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (@TVN24)
Fot. Screenshot - YouTube (@TVN24)
Wczorajsze wydarzenia w Krajowej Radzie Sądownictwa wywołały szerokie komentarze i pytania o granice ingerencji władzy wykonawczej w sprawy sądownictwa. Do siedziby KRS przybyli przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym sędzia Dominik Czeszkiewicz – dyrektor departamentu resortu kierowanego przez Waldemara Żurka. Jak sam potwierdził w rozmowie z portalem Niezalezna.pl, jego celem było uzyskanie dostępu do biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

Sędzia Przemysław Radzik, legalnie powołany zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego, nie kryje oburzenia. W rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że działania podjęte przez Czeszkiewicza nie tylko nie mają podstawy prawnej, ale również stanowią poważne naruszenie zasad funkcjonowania państwa prawa.

"Dyrektor departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości nie może być przedstawicielem osoby pełniącej funkcję rzecznika dyscyplinarnego, który z założenia powinien być niezależny. Ta sytuacja dowodzi ścisłego związku między urzędnikiem resortu a osobą uzurpującą sobie tę funkcję" – ocenił Radzik.

Według niego, sama próba przejęcia akt spraw dyscyplinarnych jest kompromitująca z punktu widzenia profesjonalizmu prawniczego. Jeszcze ostrzej odniósł się do sposobu, w jaki próbowano uzyskać dostęp do pomieszczeń KRS. "Działanie z użyciem nielegalnie pozyskanych kart magnetycznych należy kwalifikować jako usiłowanie włamania" – zaznaczył sędzia.

Radzik podkreślił również, że takie zachowanie wysokiego urzędnika państwowego nie ma precedensu w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. W jego ocenie, jest to symptom głębszego problemu – próby podporządkowania sądownictwa politycznym decyzjom Ministerstwa Sprawiedliwości.

Cała sytuacja nabiera dodatkowego wymiaru w kontekście wcześniejszych kontrowersji związanych z ministrem Waldemarem Żurkiem. Jak przypomniał Radzik, Żurek był już oskarżany o wydawanie orzeczeń w warunkach budzących wątpliwości co do jego obecności. "Jak widać, niedaleko pada jabłko od jabłoni: jak nie dar bilokacji, to usiłowanie włamania" – skwitował.

Źródło: pap, niezalezna.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej