Polityka

Janusz Kowalski: Wybory prezydenckie rozstrzygną się na 2-3 tygodnie przed pierwszą turą

Zdaniem byłego wiceministra aktywów państwowych Janusza Kowalskiego, wiosenne wybory prezydenckie mogą istotnie zmienić polską scenę polityczną, do głosu dochodzi bowiem pokolenie Polaków, którzy „urodzili się i wychowali już w wolnej Polsce”.

2 min czytania
Fot. januszkowalski.pl
Fot. januszkowalski.pl
Zdaniem byłego wiceministra aktywów państwowych Janusza Kowalskiego, wiosenne wybory prezydenckie mogą istotnie zmienić polską scenę polityczną, do głosu dochodzi bowiem pokolenie Polaków, którzy „urodzili się i wychowali już w wolnej Polsce”.

„Wybory prezydenckie rozstrzygną się na 2-3 tygodnie przez pierwszą turą. Wciąż jest jednak kilka niewiadomych i liderom intuicyjnie rozumiejącym nadchodzącą Wielką Zmianę brakuje odwagi, aby zaryzykować przedefiniowanie pola sporu pomimo świadomości, jak Polska radykalnie i szybko zmienia się po 13 grudnia 2023 r” – napisał Janusz Kowalski w mediach społecznościowych.

Zdaniem posła PiS, obecny premier Donald Tusk „ma tylko jedno zadanie, które konsekwentnie realizuje - udzielić polskiej zgody na zmianę po myśli Berlina traktatu europejskiego”.

W opinii Kowalskiego to kwestia obecności Polski w UE zdominuje kampanię parlamentarną w 2027 roku, „chyba, że Tuskowi uda się zrealizować swój plan przyspieszonych wyborów w 2025 r., aby domknąć system po ewentualnym zwycięstwie Rafała Trzaskowskiego”.

„Plan Tuska jest prosty jak budowa cepa - Tusk przez 4 miesiące wykorzystywać będzie brutalnie aparat państwa, aby domknąć system w walce z prawicą. Tusk ma świadomość upływającego czasu i tego, że w jego absurdalnej walce z Donaldem Trumpem i sojusznikiem przyszłego prezydenta USA Viktorem Orbanem może wkrótce zostać sam - poświęcony nawet przez przyszłego kanclerza Niemiec Friedrichem Merzem, który panicznie szuka porozumienia z nową administracją w Waszyngtonie” – stwierdził były wiceminister aktywów państwowych” – twierdzi Janusz Kowalski.

Choć według Kowalskiego, kandydujący z ramienia obozu władzy na urząd prezydenta RP Rafał Trzaskowski „zdaje się rozumieć trend nadchodzącej Wielkiej Zmiany”, o czym mają świadczyć jego „nieudolne i karykaturalne próby pozyskania szacunku, którego nie ma, przedstawicieli pokolenia aspiracji i rozwoju III RP”, to jednak ma świadomość, że sam, w przeciwieństwie jeszcze do roku 2020, gdy również kandydował w wyborach prezydenckich - jest już „przeterminowanym partyjnym produktem "Made by PO" i dlatego „podporządkował się brutalnej strategii Tuska”.

„Dlatego też różne ośrodki testują możliwość wystawienia kandydata i z biznesu i z polityki, który naprawdę przewróci stolik i rozpocznie proces odesłania na polityczną emeryturę zużytych polityków III RP. W przyszłym Sejmie może w ogóle zabraknąć lewicy i postkomunistów jeżeli dynamika zmian społecznych przyspieszy, a prawica będzie w końcu znowu prawicą - narodową i konserwatywną. Czy tak się stanie? Trudno powiedzieć - ale jest moment” – skonstatował Janusz Kowalski.

Źródło: x, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej