Kościół

Kard. Krajewski znalazł się pod rosyjskim ostrzałem. „Pierwszy raz w życiu nie wiedziałem, gdzie mam uciekać”

Z polecenia papieża Franciszka, kard. Konrad Krajewski kolejny raz udał się na Ukrainę, aby wesprzeć napadnięty przez Rosjan naród. W czasie podróży doszło do groźnego incydentu. Papieski jałmużnik znalazł się pod rosyjskim ostrzałem. Na szczęście wyszedł z niego cało.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Archidiecezja Łódzka)
Fot. screenshot - YouTube (Archidiecezja Łódzka)
Z polecenia papieża Franciszka, kard. Konrad Krajewski kolejny raz udał się na Ukrainę, aby wesprzeć napadnięty przez Rosjan naród. W czasie podróży doszło do groźnego incydentu. Papieski jałmużnik znalazł się pod rosyjskim ostrzałem. Na szczęście wyszedł z niego cało.

Kard. Konrad Krajewski udał się ze wsparciem duchowym i pomocą militarną na terytorium objęte działaniami wojennymi. Duchowny opowiedział o groźnym incydencie, do którego doszło w czasie tej podróży. Wspólnie z innymi duchownymi zawiózł żywność na tereny okupowane przez Rosjan. Dwukrotnie udało się to bez żadnych problemów. Za trzecim razem jednak duchowni zostali ostrzelani.

- „Mówiono nam, że na tamtych terenach jest bardzo dużo ludzi, którzy zdradzają i przesyłają komórką namiary, że coś takiego ma miejsce. Niestety, ostrzelano nas. Pierwszy raz w życiu nie wiedziałem, gdzie mam uciekać”

- relacjonuje pochodzący z Łodzi hierarcha.

- „Dobrze, że był z nami żołnierz ukraiński, bo oprócz uciekania, trzeba wiedzieć też, gdzie uciekać. On nam pokazał, gdzie uciekać i schroniliśmy się, kiedy obok nas leciały rakiety”

- dodaje.

Źródło: KAI

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej