Kościół

Kim naprawdę jest nowy papież? Leon XIV – most czy kompromis?

8 maja świat wstrzymał oddech. Z komina Kaplicy Sykstyńskiej uniósł się biały dym. Z balkonu bazyliki św. Piotra ogłoszono nowego papieża: Roberta Prevosta, który przyjął imię Leona XIV. I choć tłum wiwatował, niemal nikt nie znał tego nazwiska. „Papa americano!” – krzyczano z zaskoczeniem. Bo to pierwszy w historii papież z USA. A zarazem – jak sugeruje wielu – być może ostatnia próba utrzymania delikatnej równowagi w Kościele rozdartym między tradycją a rewolucją.

2 min czytania
Wydawnictwo Esprit
Wydawnictwo Esprit
8 maja świat wstrzymał oddech. Z komina Kaplicy Sykstyńskiej uniósł się biały dym. Z balkonu bazyliki św. Piotra ogłoszono nowego papieża: Roberta Prevosta, który przyjął imię Leona XIV. I choć tłum wiwatował, niemal nikt nie znał tego nazwiska. „Papa americano!” – krzyczano z zaskoczeniem. Bo to pierwszy w historii papież z USA. A zarazem – jak sugeruje wielu – być może ostatnia próba utrzymania delikatnej równowagi w Kościele rozdartym między tradycją a rewolucją.

Więcej o nowym pontyfikacie pisze Paweł Chmielewski w swojej najnowszej książce „Leon XIV. Nowy papież”.

Most nad przepaścią?



Papież Leon XIV niemal natychmiast dał do zrozumienia, że chce być papieżem „środka” – nie radykalnego konserwatysty, ale i nie progresisty bez granic. Przyjął imię nawiązujące do Leona XIII, autora Rerum novarum, jednej z najważniejszych encyklik społecznych w historii. To nie przypadek – nowy papież już w pierwszych wystąpieniach deklarował troskę o sprawiedliwość społeczną, godność pracy, ale też odnosił się do sztucznej inteligencji jako nowego wyzwania moralnego naszych czasów.

Z jednej strony cytuje św. Ignacego z Antiochii i przypomina o konieczności „zniknięcia biskupa, by pozostał tylko Chrystus” – co odczytano jako sygnał powrotu do bardziej kontemplacyjnej i teocentrycznej wizji papiestwa. Z drugiej strony – zapewnia, że będzie kontynuował linię synodalności Franciszka.

Leon – kontynuator czy reformator?


Choć Leon XIV odwołuje się do Evangelii gaudium i retoryki Franciszka, nie powtórzył słów o „pożegnaniu z monolityczną doktryną”. To nie jest bez znaczenia. Jego powściągliwość w sprawie błogosławienia par jednopłciowych (dokument Fiducia supplicans) sugeruje dyplomatyczną ostrożność, ale niekoniecznie akceptację. O aborcji mówi jasno: nie. Kapłaństwo kobiet? Zdecydowanie nie.

Prevost – były generał augustianów i administrator diecezji Chiclayo w Peru – to nie medialna gwiazda, ale sprawny menedżer. Zna Kościół globalny, mówi kilkoma językami, potrafi jeździć konno do najodleglejszych wiosek i przemawiać do elit kurii rzymskiej. W Watykanie zajmował się nominacjami biskupimi. Zna układy. Wie, co i z kim.

Czy wystarczy charyzmy, by poprowadzić Kościół w czasach sztucznej inteligencji, głębokich podziałów i przyspieszonej sekularyzacji?

Papież nadziei



Jedni widzą w nim „ostatniego papieża jedności”, inni – „człowieka kompromisów, które nie uratują prawdy”. Jeszcze inni mają nadzieję, że jego zamiłowanie do piękna liturgii, zwłaszcza w duchu chrześcijańskiego Wschodu, zainspiruje odnowę duchowości na Zachodzie.

Więcej o najnowszym pontyfikacie, jego wyzwaniach i problemach, pisze Paweł Chmielewski w książce „Leon XIV. Nowy papież”.

Źródło: Wydawnictwo Esprit

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej