Polityka

Koalicja Tuska chce się wybić na niepopularności Trumpa. Tylko Polski żal

Kolejne wystąpienia reprezentantów obozu władzy dowodzą, że koalicja Donalda Tuska chce zyskać sympatie wyborców, wykorzystując niepopularność prezydenta USA Donalda Trumpa. Politycy KO i Nowej Lewicy kreują się więc na najważniejszych przeciwników amerykańskiego przywódcy. Najwyraźniej nie zauważają, że oczekiwany przez nich wzrost poparcia w sondażach Polska może przepłacić swoim bezpieczeństwem.

2 min czytania
Fot. screenshot - X.com (@donaldtuskEPP)
Fot. screenshot - X.com (@donaldtuskEPP)
Kolejne wystąpienia reprezentantów obozu władzy dowodzą, że koalicja Donalda Tuska chce zyskać sympatie wyborców, wykorzystując niepopularność prezydenta USA Donalda Trumpa. Politycy KO i Nowej Lewicy kreują się więc na najważniejszych przeciwników amerykańskiego przywódcy. Najwyraźniej nie zauważają, że oczekiwany przez nich wzrost poparcia w sondażach Polska może przepłacić swoim bezpieczeństwem.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zaatakował prezydenta USA Donalda Trumpa, kiedy informował, że nie poprze jego kandydatury do Pokojowej Nagrody Nobla. W reakcji na wystąpienie lidera Nowej Lewicy, ambasador USA w Polsce Thomas Rose ogłosił, że z uwagi na „oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa”, amerykańskie władze zdecydowały o natychmiastowym zerwaniu jakichkolwiek kontaktów z marszałkiem polskiego Sejmu.

Trudno nie zgadzać się z oceną Donalda Trumpa zaprezentowaną przez Czarzastego, co może przysporzyć marszałkowi nieco popularności i zapewnić wzrost Nowej Lewicy w sondażach. Problem w tym, że sposób, w jaki marszałek postanowił zaprezentować swoje poglądy może nieść bardzo konkretne konsekwencje dla polsko-amerykańskich relacji, a tym samym dla polskiego bezpieczeństwa. Czym innym jest asertywna polityka wobec Stanów Zjednoczonych, a czym innym obrażanie amerykańskiego przywódcy.

Wedle medialnych doniesień, wystąpienie Czarzastego było wcześniej konsultowane z MSZ, a w obronie marszałka stanął dziś na antenie Polsat News europoseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz.

- „Mnie bardzo odpowiada formuła, którą zastosował Czarzasty. Generalnie trzeba zacząć mówić prawdę o Trumpie i jego administracji”

- stwierdził polityk.

Dalej było jeszcze bardziej absurdalnie.

- „Ja uważam, że kończy się czas takiego pobłażania tym wszystkim występkom całej administracji Trumpa i samego Trumpa”

- oświadczył Arłukowicz.

Polityk KO podkreślał, że Trump „nie zamknął żadnych wojen”.

- „Dzisiaj marszałek Zgorzelski powiedział mi, że Zełenski nauczył się instrukcji obsługi Trumpa. Że dostał nauczkę za pierwszym razem. Przecież to jest żenujące”

- powiedział.

- „Trump jest prezydentem największego mocarstwa na świecie, odpowiada za bezpieczeństwo międzynarodowe, a Zełenski prowadzi wojnę, na jego ludzi spadają bomby (...) A on musi się nauczyć instrukcji obsługi Trumpa, żeby w Ameryce coś załatwić. To jest żenujące”

- dodał.

Mówiąc o aspiracjach Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, europoseł KO stwierdził, że prezydent Stanów Zjednoczonych „może złożyć aplikację do Tańca z gwiazdami, a nie do nagrody Nobla”.

Najwyraźniej byłemu ministrowi trudno zrozumieć, że właśnie dlatego, iż Donald Trump jest przywódcą mocarstwa, a na ludzi Wołodymyra Zełenskiego spadają bomby, to Wołodymyr Zełenski musi dostosować się do Donalda Trumpa, jeśli chce liczyć na amerykańską pomoc.

Źródło: Polsatnews.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej