Szokujące

Łódź: Posłanka PiS została napadnięta w czasie rozdawania ulotek

W czasie rozdawania ulotek wyborczych w Łodzi zaatakowana została posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. Mężczyzna, który miał okazać się byłym milicjantem, groził pomagającym parlamentarzystce działaczom przedmiotem przypominającym broń.

3 min czytania
Fot. screenshot - X.com (@WojciechowskavH)
Fot. screenshot - X.com (@WojciechowskavH)
W czasie rozdawania ulotek wyborczych w Łodzi zaatakowana została posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. Mężczyzna, który miał okazać się byłym milicjantem, groził pomagającym parlamentarzystce działaczom przedmiotem przypominającym broń.

Na opublikowanym przez parlamentarzystkę nagraniu widzimy wydarzenia po całym zejściu, kiedy czynności z agresywnym mężczyznom prowadzili funkcjonariusze policji.

- „Pan groził tą bronią człowiekowi, który wyszedł z hali. Jest pan z siebie dumny?”

- pyta napastnika jedna z obecnych na miejscu osób.

- „Jasne, że tak. (…) Pana nienawidzę. Niech pan to też zapamięta, że powiedziałem, że nienawidzę. Mówiłem już człowieku, co się należy”

- odpowiedział agresywny mężczyzna.

Poseł Wojciechowska van Heukelom podkreśla, że dzisiejsze zdarzenie jest kolejnym świadectwem poziomu, jaki osiągnęła polska polityka.

- „O tym, że polska polityka osiągnęła w tej chwili poziom dna i trzy metry mułu najlepiej świadczy to, co się wydarzyło na rynku łódzkim w dniu dzisiejszym. Staliśmy z grupą działaczy, rozdawaliśmy gazetę i pewien dość potężny mężczyzna postanowił pięściami wymuszać dla nas zmiany poglądów. Nie wystarczyło mu, że po prostu nie wziął gazetki, mógł przejść, podziękować, jakkolwiek zaczął nas obrażać. Rzucił się z pięściami na jednego z działaczy rozdających gazetę”

- relacjonuje parlamentarzystka na opublikowanym nagraniu.

- „W tej chwili tam za mną jest radiowóz policyjny. Policja przyjechała, ustaliła parę faktów i zatrzymała go na ten moment. Albowiem okazało się, że broń, którą nas jeszcze przy okazji straszył, to była sztuczna broń wprawdzie, ale nakierował pogróżki karalne w stosunku do ludzi, którzy normalnie stali i rozdawali gazetę”

- dodaje.

W rozmowie z Telewizją wPolsce24 Wojciechowska van Heukelom przekazała, że agresor został zatrzymany przez policję. Wedle jej słów, okazało się, że to były milicjant.

- „Otóż w lewicowym mieście Łodzi były milicjant rzuca się na działaczy prawicowych tylko dlatego, że rozdają gazetkę kandydata Karola Nawrockiego. To się po prostu w głowie nie mieści. Tym bardziej, że to jest to samo miasto, w którym kiedyś zaatakował Ryszard Cyba i zabił i ranił drugiego działacza. Ja nie wiem w jakiej rzeczywistości żyjemy, ale powiem szczerze, że jestem oburzona. Dziękuję policji za szybkie i sprawne działanie. Działacz, który został fizycznie też jakby troszkę mocno zaatakowany, bo łokciem dwa razy dostał takie dość poważne ciosy, ma się dobrze i w tej chwili dalej rozdajemy materiały wyborcze, bo walczymy do ostatniej chwili o głosy na naszego kandydata. Natomiast ta sprawa wiem, że ma swoje postępowanie. Pan wylądował na dołku, ma już adwokata. Część z nas już zeznała. Ja będę zeznawała jeszcze w tej sprawie na policji”

- przekazała.

Źródło: wPolityce.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej