Wiadomości

Lublin. Burza po ujawnieniu programu ściągania migrantów z Afryki i Azji... "na studia"

Coraz większe emocje budzi polityka „umiędzynarodowienia” Lublina. Powodem stały się wypowiedzi przedstawicielki lubelskiego magistratu dotyczące sprowadzania studentów z krajów Afryki i Azji wraz z całymi rodzinami. Krytycy alarmują, że brak społecznej debaty nad skalą migracji może prowadzić do poważnych napięć kulturowych i cywilizacyjnych.

2 min czytania
Fot. via ChatGPT
Fot. via ChatGPT
Coraz większe emocje budzi polityka „umiędzynarodowienia” Lublina. Powodem stały się wypowiedzi przedstawicielki lubelskiego magistratu dotyczące sprowadzania studentów z krajów Afryki i Azji wraz z całymi rodzinami. Krytycy alarmują, że brak społecznej debaty nad skalą migracji może prowadzić do poważnych napięć kulturowych i cywilizacyjnych.

Sprawa dotyczy programu „Study in Lublin”, realizowanego od 2011 roku przez władze miasta oraz lokalne uczelnie, w tym Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej. W podcaście finansowanym ze środków Ministerstwa Nauki głos zabrała Wiktoria Herun, zastępca dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów.

Urzędniczka mówiła otwarcie o kierunkach pozyskiwania studentów zagranicznych.

„To jest Zimbabwe, to jest Nigeria, to jest RPA, ale też ostatnio tak samo Tajlandia, Arabia Saudyjska” — wyliczała.

Jak podkreślała, początkowo do miasta trafiali głównie studenci z państw postsowieckich oraz z krajów zachodnich. Po 2020 roku kierunek działań jednak wyraźnie się zmienił.

„Kiedyś student przyjeżdżał sam, teraz studenci z takich krajów jak Afryka, Indie, Bangladesz przyjeżdżają z rodziną, przyjeżdżają z mężem, z żoną, z dziećmi” — mówiła przedstawicielka magistratu.

Według danych przytoczonych w materiale w Lublinie studiuje obecnie około 9 tys. cudzoziemców, a miasto ma jeden z najwyższych wskaźników umiędzynarodowienia środowiska akademickiego w Polsce.

Wypowiedzi urzędniczki wywołały gwałtowną reakcję części mieszkańców oraz komentatorów życia publicznego. Krytycy podnoszą, że lokalna społeczność nie została zapytana o zgodę na tak daleko idące zmiany społeczne i demograficzne.

Coraz częściej pojawiają się również pytania o długofalowe skutki masowej migracji kulturowej. Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem społecznym i polityką migracyjną od lat wskazują, że niekontrolowany napływ migrantów z odmiennych kręgów cywilizacyjnych może prowadzić do powstawania równoległych społeczności, napięć etnicznych oraz problemów z integracją.

Debata dotycząca migracji coraz mocniej dzieli również państwa Europy Zachodniej. W Francji, Niemczech czy Szwecji od lat trwa dyskusja o skutkach masowej migracji, bezpieczeństwie, zmianach kulturowych i problemach integracyjnych. Krytycy obecnej polityki ostrzegają, że podobne procesy mogą pojawić się również w Polsce, jeśli decyzje będą podejmowane bez społecznej kontroli i szerokiej debaty publicznej.

Źródło: Do Rzeczy, PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej