Tylko u nas

M. Susujew dla Frondy: sytuacja Rosji się pogarsza. Trump może to wykorzystać

Będziemy nadal pomagać. Ale nie będziemy już latać po całym świecie jako mediatorzy — powiedziała Tammy Bruce, rzeczniczka Departamentu Stanu USA. Co może oznaczać ta deklaracja? Czy Stany Zjednoczone wycofują się z negocjacji, porzucają Ukrainę? A może na odwrót, jest to wyraz rozczarowania pozycją Rosji w rozmowach? Dzień później Pani Tammy Bruce doprecyzowała swoją wcześniejszą deklarację, oznajmiając, że wycofanie się USA jest możliwe jeżeli strony konfliktu nie będą gotowe zaproponować konkretne zbliżające je do porozumienia pomysły. Ale stanem na dziś ten moment kiedy byliby gotowi zrezygnować ze swoich wysiłków jeszcze nie nastąpił.

3 min czytania
Fot. kremlin.ru; Gage Skidmore via Flickr CC 2.0
Fot. kremlin.ru; Gage Skidmore via Flickr CC 2.0 · fot. Fot. kremlin.ru; Gage Skidmore via Flickr CC 2.0
Będziemy nadal pomagać. Ale nie będziemy już latać po całym świecie jako mediatorzy — powiedziała Tammy Bruce, rzeczniczka Departamentu Stanu USA. Co może oznaczać ta deklaracja? Czy Stany Zjednoczone wycofują się z negocjacji, porzucają Ukrainę? A może na odwrót, jest to wyraz rozczarowania pozycją Rosji w rozmowach? Dzień później Pani Tammy Bruce doprecyzowała swoją wcześniejszą deklarację, oznajmiając, że wycofanie się USA jest możliwe jeżeli strony konfliktu nie będą gotowe zaproponować konkretne zbliżające je do porozumienia pomysły. Ale stanem na dziś ten moment kiedy byliby gotowi zrezygnować ze swoich wysiłków jeszcze nie nastąpił.

Widzimy tutaj ewidentną próbę nacisku na obie strony (Rosję i Ukrainę), groźbę zerwania dialogu. Przedstawiciele amerykańskiej administracji nadal podkreślają w swoich wypowiedziach swoją neutralność wobec stron, wymagając nowych pomysłów odnośnie pokoju, jak od strony broniącej się, tak i atakującej. Tak jak gdyby i Ukraina i Rosja razem ponosiły odpowiedzialność za niepowodzenie Amerykanów w rozmowach. W praktyce Ukraina przyjęła większość amerykańskich propozycji z wyjątkiem oficjalnego uznania Krymu za część Rosji. W tym samym czasie Rosja faktycznie odrzuciła amerykańską ofertę punkt po punkcie, łącznie z najważniejszym punktem – zaprowadzeniem ogólnego zawieszenia broni na linii frontu. W ostatnim tygodniu wiele wskazywało na zmianę pozycji Amerykanów. USA podpisały z Ukrainą tzw. umowę surowcową, uruchomiły sprzedaż Ukrainie niektórych ważnych dla niej typów uzbrojenia i części zamiennych, jak również otworzyli możliwość modernizacji ukraińskich F-16. Pojawiły się również groźby wprowadzenia nowych sankcji wobec Rosji i krajów handlujących z nią w wypadku jeżeli Rosja nie zgodzi się na porozumienie. I mimo, że Rosja odrzuciła amerykańska ofertę rozejmu na Ukrainie, żadnej z tych gróźb nie zrealizowano, a na koniec USA wróciły do retoryki pośrednika traktującego obie strony na równi. 

W tej chwili istnieją dwie zasadnicze opcje, jak Amerykanie mogą postępować.

Z jednej strony mogliby całkowicie wycofać się z roli negocjatora, rezygnując również ze wsparcia dla Ukrainy, przekładając cały ten ciężar na barki Europejczyków. USA mogą po prostu swój wysiłek skierować na inne regiony świata, czekając na rozstrzygnięcie rosyjsko-ukraińskiej wojny bez ich udziału. Z tym, żeby później ułożyć sobie stosunki z Rosją i Ukrainą na nowo po wojnie w zależności od tego, jak konflikt się zakończy. Umowa surowcowa w tym wypadku będzie chwilowym „sukcesem” tej administracji potrzebnym dla zademonstrowania skuteczności amerykańskiej dyplomacji na 100 dni rządów Trumpa.  

Z drugiej strony logika amerykańskiej administracji może być inna. Wycofanie się z rozmów może wiązać ze zwiększeniem nacisku na Rosję i kontynuowaniem wspierania militarnego strony ukraińskiej w tej czy innej formie. W tym scenariuszu, Amerykanie mogliby wrócić do rozmów w momencie, kiedy Kreml ograniczy swoje wygórowane żądania i będzie gotowy przyjąć amerykańską ofertę. W takim wypadku tzw. umowa surowcowa może służyć za mechanizm, który pozwoli Ukrainie na wzmocnienie swoich sił poprzez dostawy uzbrojenia, sprzętu i amunicji z USA. Tylko teraz będzie to już nie bezpłatne wsparcie, tylko amerykański wkład do wspólnego Funduszu Inwestycyjnego na Ukrainie. Prawdopodobnie USA mogą również pozwolić kupować stronie ukraińskiej przy wsparciu Europejczyków niezbędny sprzęt i uzbrojenie w Stanach. Sytuacja gospodarcza Rosji w ostatnich miesiącach coraz bardziej się komplikuje i pogarsza. Magazyny sprzętowe świecą pustkami. Administracja Trumpa może uznać, że jeżeli wesprze Ukrainę (która z kolei już teraz jest w stanie skutecznie powstrzymywać rosyjską ofensywę na Donbasie), uda się za pewien czas wyczerpać rosyjskie zdolności, co z kolei skłoni Kreml do poważnych rozmów o zawieszeniu broni. 

Obie te opcję są w tej chwili na stole i następne tygodnie pokażą nam jaką drogę wybierze prezydent USA. 

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej