Tylko u nas

Maciej Bienert dla Frondy: "Dezindustralizacja Niemiec"

Wielu niemieckich ekonomistów zwraca uwagę na niebezpieczeństwo procesu tzw. deindustrializacji. W głównych działach niemieckiej gospodarki, szczególnie tych najbardziej energochłonnych, produkcja jest zagrożona z powodu gwałtownego wzrostu cen gazu i energii elektrycznej. W związku z przewidywanym już na początku przyszłego roku kolejnym wzrostem cen zarówno przedsiębiorstwa, jak i ich zawodowe związki branżowe obawiają się, że produkcja w Niemczech może stać się trwale nieopłacalna. Monachijski Instytut Ifo spodziewa się, że rozwój cen energii doprowadzi do zwiększenia inwestycji za granicą. Obecnie po porażce niemieckiej polityki energetycznej widzimy pierwsze symptomy "wojny o tanią energię" czyli o to, w którym kraju będzie ona dla przemysłu najtańsza. To zasadnicza zmiana sytuacji, która oprócz innych czynników powoduje relokacje inwestycji przemysłowych. Kraje o mniej rozwiniętym przemyśle nie są tak silnie i bezpośrednio dotknięte wzrostem cen energii.

5 min czytania
Fot. via Pixabay.com
Fot. via Pixabay.com
Wielu niemieckich ekonomistów zwraca uwagę na niebezpieczeństwo procesu tzw. deindustrializacji. W głównych działach niemieckiej gospodarki, szczególnie tych najbardziej energochłonnych, produkcja jest zagrożona z powodu gwałtownego wzrostu cen gazu i energii elektrycznej. W związku z przewidywanym już na początku przyszłego roku kolejnym wzrostem cen zarówno przedsiębiorstwa, jak i ich zawodowe związki branżowe obawiają się, że produkcja w Niemczech może stać się trwale nieopłacalna. Monachijski Instytut Ifo spodziewa się, że rozwój cen energii doprowadzi do zwiększenia inwestycji za granicą. Obecnie po porażce niemieckiej polityki energetycznej widzimy pierwsze symptomy "wojny o tanią energię" czyli o to, w którym kraju będzie ona dla przemysłu najtańsza. To zasadnicza zmiana sytuacji, która oprócz innych czynników powoduje relokacje inwestycji przemysłowych. Kraje o mniej rozwiniętym przemyśle nie są tak silnie i bezpośrednio dotknięte wzrostem cen energii.

Wpływowy niemiecki ekonomista: Hans-Werner Sinn (od którego uczę się od 20012 roku) zwrócił na ostatnim wykładzie uwagę, motor niemieckiej gospodarki jakim jest zaawansowany technologicznie przemysł, słabnie nieprzerwanie już od 2018 roku. Według niego od tego czasu, w Niemczech zakorzeniła się recesja przemysłowa, co widać po spadku produkcji przemysłowej. Niemiecki przemysł traci także przewagi komparatywne. Za główny powód tego negatywnego trendu identyfikowane są między innymi: słabość w sercu niemieckiego przemysłu, produkcji samochodów. Analitycy z S&P global mobility przewidują spadek produkcji samochodów osobowych w Europie nawet o 40%. Skandal z oszukiwaniem emisyjności i decyzje polityczne Parlamentu Europejskiego o zakończeniu eksploatacji do napędu pojazdów silnika spalinowego wywarły dużą presję na ten sektor. Dodatkowo słabnie sprzedaż niemieckich producentów samochodów na ważnym rynku chińskim.

Jak wyżej wspominałem, Niemiecka produkcja przemysłowa od czterech lat znajduje się w trendzie spadkowym. Wskaźnik jej rozwoju spada od 2018 roku. Jest to anomalia dlatego, że wcześniej przemysł rozwijał się niemal nieprzerwanie od zakończenia ostatniego kryzysu gospodarczego. Po załamaniu w pierwszym roku pandemii przemysł dość szybko się odbudował, ale nie udało się zatrzymać ogólnej tendencji spadkowej.

Dla Niemiec jest to bardzo niepokojące zjawisko dlatego, że przemysł ma ogromne znaczenie dla niemieckiej gospodarki.

W praktyce całe funkcjonowanie społeczno-gospodarcze RFN ułożone było pod dyktando silnego sektora przemysłowego, który pod względem wolumenu eksportu na obywatela długo osiągał najlepszy wynik na świecie. Ewentualne długo utrzymujące się zmiany udziału przemysłu w gospodarce muszą spowodować także zmiany o charakterze społeczno-politycznym.

Niemiecki przemysł, a ekologia

W 2020 roku niemiecki przemysł, z wyłączeniem sektora budowlanego, wydał około 12,1 mld EUR na działania związane z ochroną środowiska i klimatu. Obejmuje to głównie inwestycje w obiekty, które albo ograniczają lub eliminują emisję, albo sprawiają, że można jej całkowicie uniknąć. Choć na pierwszy rzut oka kwota ta wydaje się wysoka, odpowiadające jej inwestycje stanowią jedynie około 13,5%. wszystkich inwestycji. Bez sektora zaopatrzenia w wodę i usuwania odpadów liczba ta byłaby znacznie niższa.

Według obliczeń opartych na danych Federalnego Urzędu Statystycznego, 70% inwestycji w sektorach gospodarki związanych z zaopatrzeniem w wodę, utylizacją odpadów i zwalczaniem zanieczyszczeń poszło na obiekty przyjazne środowisku lub służące do ochrony środowiska . Pozostałe sektory gospodarki niemieckiej wydają na ochronę środowiska znacznie mniej.

W sektorze produkcyjnym, który obejmuje np. produkcję żywności, tekstyliów, papieru czy wyrobów metalowych, w 2020 roku było to tylko około 5% wszystkich inwestycji. Największe kwoty wydatkowano w tym sektorze w zakładach produkujących wyroby chemiczne, żywność i pasze dla zwierząt, pojazdy mechaniczne i części do pojazdów oraz wyroby metalowe.

W 2020 roku, według oceny Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), niemiecki przemysł wydał około 12,1 mld EUR czyli około 14% swoich całkowitych inwestycji na środki ochrony środowiska. Należą do nich zakłady, które ograniczają, unikają lub eliminują emisje, jak również te, które działają w sposób bardziej efektywny pod względem wykorzystania zasobów. Choć wydatki na klimat i ochronę środowiska w sektorze produkcyjnym rosną z roku na rok, to nadal stanowią znikomy udział w całkowitym obrocie.

Pomimo postępu w dziedzinie technologii zeroemisyjnych, niemiecki przemysł nadal w dużej mierze opiera się na rozwiązaniach typu "end-of-pipe", czyli eliminacji i redukcji emisji na końcu procesu produkcyjnego.

Biorąc pod lupę ten sektor 7,3 mld EUR wydanych na działania na rzecz ochrony środowiska w przedsiębiorstwach przemysłowych wydano nie na bezpośrednie działania ekologiczne lecz na te tzw. "działania dodatkowe". Polegają one nie na "uekologicznieniu" procesu produkcji lecz na niwelacje szkodliwych substancji.

Niemieckie firmy produkcyjne wydały w 2020 roku na ochronę środowiska tylko około 2,9 mld euro. Dla porównania, obroty w tym sektorze w tym samym roku wyniosły 1,8 biliona euro, w związku z czym tylko 0,2 procent przeznaczono na działania mające na celu zmniejszenie lub uniknięcie emisji lub wykorzystanie istniejących obiektów w sposób bardziej efektywny pod względem zasobów. Również w sektorze górnictwa i zaopatrzenia w energię udział obrotów wykorzystywanych na ochronę środowiska jest znikomy i od 2010 r. wynosi od 0,4 do 1,2%. Nawet w sektorze zaopatrzenia w wodę i usuwania odpadów w 2020 roku zainwestowano w odpowiednie środki około 11% obrotu.

Mimo tych niskich odsetków, w ostatnich latach można dostrzec wyraźną tendencję wzrostową. Na przykład w 2010 roku tylko 16% wszystkich firm w sektorze produkcyjnym (z wyłączeniem sektora budowlanego) wydawało pieniądze na środki ochrony środowiska, do 2020 roku liczba ta wzrosła do 25%.

W odniesieniu do redukcji emisji gazów cieplarnianych i ochrony klimatu nie jest obecnie jasne, czy stosunkowo niskie inwestycje w odpowiednie projekty są wystarczające, aby wesprzeć wysiłki na rzecz osiągnięcia przewidywanych celów klimatycznych. Do 2030 r. emisje mają zostać zredukowane o 65%. w stosunku do roku 1990, a całkowita neutralność pod względem gazów cieplarnianych ma zostać osiągnięta do 2045 r. W 2021 roku, według Federalnej Agencji Środowiska, Niemcy wyemitują 750 milionów ton ekwiwalentu CO2, czyli o około 40% mniej niż w roku wskaźnikowym 1990. Jeśli utrzyma się tendencja spadku produkcji przemysłowej to cel neutralności emisyjnej możliwy jest do osiągnięcia szybciej.

 

Maciej Bienart dla portalu Fronda.pl

Źródło danych: Bank Światowy, Federalny Urząd, Statystyczny, S&P

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej