Pamiętamy

„Mamo, ja leżę drugi od brzegu”. Po śmierci Baczyński przyśnił się teściowej

Dowódcy chcieli, aby był oficerem prasowym. Wiedziano, że po wojnie Polska będzie potrzebować intelektualistów, dlatego chciano uchronić Krzysztofa Baczyńskiego przed śmiercią. Niestety, to się nie udało. 4 sierpnia 1944 roku wybitny poeta i bohaterski żołnierz „Parasola” zginął przy Pałacu Blanka. Po wojnie przyśnił się teściowej, której wskazał miejsce swojego pochówki. Matka Baczyńskiego nie mogła zrozumieć, dlaczego nie przyszedł do niej. Wcześniej była skonfliktowana z żoną syna.

2 min czytania
Fot. Cezary Piwowarski  via: Wikipedia CC BY-SA 4.0
Fot. Cezary Piwowarski via: Wikipedia CC BY-SA 4.0
Dowódcy chcieli, aby był oficerem prasowym. Wiedziano, że po wojnie Polska będzie potrzebować intelektualistów, dlatego chciano uchronić Krzysztofa Baczyńskiego przed śmiercią. Niestety, to się nie udało. 4 sierpnia 1944 roku wybitny poeta i bohaterski żołnierz „Parasola” zginął przy Pałacu Blanka. Po wojnie przyśnił się teściowej, której wskazał miejsce swojego pochówki. Matka Baczyńskiego nie mogła zrozumieć, dlaczego nie przyszedł do niej. Wcześniej była skonfliktowana z żoną syna.

O trudnej miłości Krzysztofa Baczyńskiego, który musiał rozdzierać serce między matką a ukochaną, kilka dni temu mówiła na antenie „Dwójki” Polskiego Radia Katarzyna Zyskowska, autorka zbeletryzowanej biografii „Szklane ptaki. Opowieść o miłościach Krzysztofa Kamila Baczyńskiego”. W swojej książce oddała głos Krzysztofowi, jego matce Stefanii i żonie Basi, którzy opowiedzieli historię tragicznej miłości.

- „Stefania nie była w stanie zaakceptować Basi jako narzeczonej. Ona widziała zupełnie inną kobietę dla swojego wychuchanego chłopca. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie Barbary Drapczyńskiej. Wygląda jak dziewczynka: drobniutka, szczuplutka, twarz dziecka. A Stefa widziała dla swojego syna kobietę, która by mu trochę matkowała, która przyniosłaby mu węgiel z piwnicy i ugotowała obiad”

- opowiada autorka.

Matka poety nie miała jednak racji.

- „Kiedy wchodziłam głębiej w tę postać i czytałam na jej temat, okazało się, że ona była jak lwica, jeśli chodzi o sprawy Krzysia. To ona np. przynosiła mu notatki, kiedy studiowali razem i on wolał zostać w domu, bo była brzydka pogoda albo chciał pisać wiersze. To ona zajmowała tym całym domowym mikrokosmosem, który stworzyli”

- wskazała Zyskowska.

Krzysztof Baczyński zginął dwa lata po ślubie z Barbarą Drapczyńską. Żona nie zdążyła przekazać mu, że spodziewa się dziecka. Zginęła 20 dni później.

W pewnym sensie trudna relacja z żoną syna wróciła do matki Baczyńskiego już po jego śmierci. Stało się to za sprawą zdarzenia, które przytacza na łamach portalu Onet Karolina Chibowska. Zrozpaczona Stefania Baczyńska nie chciała uwierzyć w śmierć syna, dopóki nie zobaczy jego ciała. Z radością wracała po każdej ekshumacji, w której go  nie odnaleziono. Pewnej nocy jednak matka Barbary miała sen, w której ukazał jej się mąż córki. „Mamo, ja leżę drugi od brzegu” – powiedział. Powiadomiona matka bohatera poszła więc na ekshumację w rejonie warszawskiego ratusza, aby otwarto wskazaną we śnie trumnę. Na szyi spoczywającego w niej powstańca wisiał medali z inicjałami „KKB”. To pozwoliło na symboliczne połączenie tragicznie zmarłego małżeństwa. Wspólnie spoczęli na Wojskowych Powązkach.

Źródło: polskieradio.pl, Onet.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej