Polityka

Marcin Palade typuje zwycięzcę

Wyścig o Pałac Prezydencki wkracza w decydującą fazę. Już 1 czerwca Polacy ponownie pójdą do urn, by rozstrzygnąć, kto zostanie nowym prezydentem – Karol Nawrocki, społeczny kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, czy Rafał Trzaskowski - kandydat Platformy Obywatelskiej. Wraz z końcem pierwszej tury, rozpoczął się czas intensywnych analiz i szacunków dotyczących przepływów elektoratów. Jedną z interesujących prognoz przedstawił socjolog i ekspert polityczny Marcin Palade.

2 min czytania
Screenshot Youtube - Telewizja Republika (via TVP)
Screenshot Youtube - Telewizja Republika (via TVP)
Wyścig o Pałac Prezydencki wkracza w decydującą fazę. Już 1 czerwca Polacy ponownie pójdą do urn, by rozstrzygnąć, kto zostanie nowym prezydentem – Karol Nawrocki, społeczny kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, czy Rafał Trzaskowski - kandydat Platformy Obywatelskiej. Wraz z końcem pierwszej tury, rozpoczął się czas intensywnych analiz i szacunków dotyczących przepływów elektoratów. Jedną z interesujących prognoz przedstawił socjolog i ekspert polityczny Marcin Palade.

W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na antenie Polsat News Palade wskazał, że przewaga Karola Nawrockiego nad Rafałem Trzaskowskim może wynieść około 250 tysięcy głosów. „Różnice będą mniejsze niż w 2020 roku” – zaznaczył socjolog, odnosząc się do ówczesnego starcia Duda–Trzaskowski.

Z danych przedstawionych przez eksperta wynika, że Nawrocki może liczyć na solidne poparcie elektoratu Sławomira Mentzena (65%) i Grzegorza Brauna (również 65%), przy niemal zerowym przepływie w stronę Trzaskowskiego. Łącznie to ponad 21 proc. głosów z pierwszej tury, co – zdaniem Palade – może zapewnić Nawrockiemu przynajmniej remisowy wynik, a najpewniej przewagę.

Z kolei Rafał Trzaskowski zdobędzie większość elektoratu Szymona Hołowni – aż 75 proc. Głosów. Nawrocki – według prognozy – przejmie z tego zasobu około 15 proc.

Gdy mowa o elektoracie Adriana Zandberga i Magdaleny Biejat, Palade ocenił, że Trzaskowski miałby zyskać aż 70 proc. i 85 proc. tych głosów odpowiednio, natomiast Nawrocki zaledwie 10 proc.

W przypadku głosów oddanych na kandydatów niebędących liderami politycznymi, podział jest bardziej wyrównany: Nawrocki miałby pozyskać 50 proc., Trzaskowski 33 proc.

Podsumowując wszystkie dane, socjolog oszacował, że Karol Nawrocki mógłby liczyć na 9,237 mln głosów, a Rafał Trzaskowski na 8,985 mln. Daje to zwycięstwo kandydatowi PiS w stosunku 50,7 proc. do 49,3 proc. – wynik niemal lustrzany względem drugiej tury z 2020 roku, choć z odwróconymi rolami.

Co istotne, prognoza Palade nie uwzględnia nowej kategorii wyborców – tych, którzy nie głosowali w pierwszej turze, ale planują to zrobić w drugiej. W 2020 roku było to aż 1,2 mln osób. Jeśli frekwencja wzrośnie, może to całkowicie odmienić krajobraz wyborczy.

Warto odnotować, że według najnowszego badania IBRiS dla "Rzeczpospolitej", różnica między kandydatami mieści się w granicach błędu statystycznego. Sondaż dał 50,3 proc. Trzaskowskiemu i 49,7 proc. Nawrockiemu, co sugeruje bardzo wyrównany pojedynek.

Z kolei United Surveys dla Wirtualnej Polski sugeruje delikatną przewagę Trzaskowskiego w dużych miastach i wśród kobiet, zaś Nawrocki może liczyć na większą mobilizację wyborców z terenów wiejskich i mniejszych miejscowości.

Podsumowując, wynik drugiej tury będzie zależeć nie tylko od przepływu elektoratów, ale także od frekwencji i mobilizacji w ostatnich dniach kampanii. Walka o prezydenturę będzie niezwykle zacięta, a każde 100 tysięcy głosów może przesądzić o zwycięstwie. Jak podkreślił Palade: „To będą najbardziej wyrównane wybory od 1989 roku.”

Źródło: polsat news, rzeczpospolita, wirtualna polska, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej