Tylko u nas

Marek Formela dla Frondy: Marszałek nie jest błaznem, którego udaje

Raczej hreczkosiejem na spłachetku politycznego gruntu, który mu koalicja udostępniła.

1 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Radio Zet)
Fot. Screenshot - YouTube (Radio Zet)
Raczej hreczkosiejem na spłachetku politycznego gruntu, który mu koalicja udostępniła.

Bardzo zadowolony z fortelu, który się udał. Ankiety bezpieczeństwa nie wypełnił, kiedy był w komisji ds. służb specjalnych, ankiety bezpieczeństwa nie wypełni jako marszałek, bo sam został gospodarzem tego dokumentu.

Z takim dossier W. Czarzasty jest o „jedno bicie serca" od objęcia funkcji prezydenta.

„Ja nie wiedziałem, że moja osoba jest tak wysoko oceniana”.

Udawaną drwiną i żenująca autoironią marszałek zmierza w stronę publicznego rynsztoka.

Konstytucyjna przezorność, opisana w art. 131 ustawy zasadniczej, nakazuje Trybunałowi Konstytucyjnemu wskazanie marszałka, nawet, niestety Czarzastego, do pełnienia tymczasowo funkcji prezydenta RP w przypadku śmierci prezydenta, „jego ostatniego bicia serca”.

To się już w historii Rzeczpospolitej zdarzyło w następstwie katastrofy w Smoleńsku. Od 10 kwietnia do 6 sierpnia obowiązki prezydenta RP wykonywał marszałek sejmu Bronisław Komorowski.

„Absolutnie żenujący” jest cyniczny, pozbawiony empatii wynikającej z doświadczenia najnowszej historii, rechot rotacyjnego marszałka na temat własnej przyszłości: „Za 4,5 roku będę musiał to przemyśleć”.

To nie Czarzasty „jest tak wysoko oceniany”, to funkcja marszałka jest w ustroju Polski tak oceniana.

Za 4,5 roku W. Czarzasty nie będzie już musiał niczego przemyśleć.

Z niczego nic nie powstanie.

 

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej