Wiadomości

Mer Lwowa: to polska firma nie wywiązała się z umowy

Mer Lwowa Andrij Sadowy, otwarcie promujący w swoim mieście ideologię banderowską, wszedł w utarczkę słowną z Radkiem Sikorskim na temat odmowy zapłaty polskiej firmie za zrealizowanie inwestycji.

2 min czytania
Fot. 032.ua, Rada Miasta Lwowa
Fot. 032.ua, Rada Miasta Lwowa
Mer Lwowa Andrij Sadowy, otwarcie promujący w swoim mieście ideologię banderowską, wszedł w utarczkę słowną z Radkiem Sikorskim na temat odmowy zapłaty polskiej firmie za zrealizowanie inwestycji.

Jak wskazuje polskie przedsiębiorstwo Control Process, realizowany przez nie zakład utylizacji odpadów został prawie skończony, gdy miasto Lwów nagle odmówiło dopuszczenia wykonawców do terenu budowy.

Następnie Lwów przegrał z Control Process wszystkie procesy arbitrażowe, jednak Ukraińcy nie respektują tych wyroków i odmawiają zapłaty polskiej spółce ponad 10 mln euro.

Wczoraj z kolei pojawiło się doniesienie, że żadna polska firma nie otrzymała kontraktu na odbudowę infrastruktury w Lwowie. „Może to i lepiej bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci długo nie może doczekać się zapłaty” – skomentował tę informację szef MSZ Radek Sikorski.

Sikorskiemu odpowiedział mer Lwowa Sadowy – znany z otwartego promowania w mieście ideologii banderowskiej.

Zdaniem Sadowego, to polska spółka nie wywiązała się ze swoich zobowiązań. „Zakład, który zgodnie z umową miał zostać ukończony w 2023 r., nadal nie działa” – uważa Sadowy.

„Proszę zapytać o opinię polskie samorządy w Jarocinie, Kole, Starachowicach, Łowiczu. Rozumiem, że broni Pan polskiego interesu i szanuję to. Ale tutaj nie chodzi o relacje polsko-ukraińskie. Chodzi o jakość wykonania, dotrzymanie terminów i odpowiedzialność za publiczne pieniądze Lwowa. Dla mnie pochodzenie wykonawcy w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko jedno – żeby dobrze wykonał swoją pracę” – napisał Sadowy.

Sikorski odpowiedział Sadowemu, że jego miasto powinno respektować wyroki sądów arbitrażowych, które jednogłośnie wskazują, że rację w tym sporze ma polska spółka.

Sadowy twierdzi zaś, że… żaden taki wyrok nie istnieje. „Rozumiem, że Minister Spraw Zagranicznych nie ma obowiązku znać wszystkich szczegółów sporów gospodarczych z udziałem polskich firm za granicą. Ale osoby, które przygotowały Panu informacje w tej sprawie, oddały Panu bardzo złą przysługę” – powiedział.

Źródło: fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej