Polska

Minister Nowacka uderza w lekcje religii. Nawet 10,5 tys. katechetów straci pracę

Wedle szacunków Stowarzyszenia Katechetów Świeckich, zmiany wprowadzone przez minister Barbarę Nowacką mogą pozbawić etatów blisko 10,5 tys. katechetów. „To bardzo ciężki, nerwowy czas dla katechetów” – podkreśla Dariusz Kwiecień z zarządu stowarzyszenia.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Wedle szacunków Stowarzyszenia Katechetów Świeckich, zmiany wprowadzone przez minister Barbarę Nowacką mogą pozbawić etatów blisko 10,5 tys. katechetów. „To bardzo ciężki, nerwowy czas dla katechetów” – podkreśla Dariusz Kwiecień z zarządu stowarzyszenia.

Zgodnie z podjętymi bez wymaganego ustawą porozumienia z Kościołami i związkami wyznaniowymi oraz podważonymi przez Trybunał Konstytucyjny decyzjami minister edukacji narodowej Barbary Nowackiego, od września lekcje religii zostaną ograniczone do jednej tygodniowo. Będą też mogły być organizowane w grupach międzyoddziałowych. W rozmowie z PAP Dariusz Kwiecień z zarządu Stowarzyszenia Katechetów Świeckich wskazał, że zmiany te mogą pozbawić etatów nawet 10,5 tys. katechetów.

- „To na razie prognozy. Nie wiemy dokładnie, ilu katechetów zostanie bez pracy. Twarde dane poznamy w październiku. Jednak już teraz docierają do nas informacje od kolegów i koleżanek, że to dla nich bardzo ciężki, nerwowy czas”

- powiedział.

Wskazał, że w pierwszej kolejności odchodzą katecheci, którzy osiągnęli wiek emerytalny lub mogą przejść na emeryturę pomostową. Inni korzystają z przysługującego nauczycielom tzw. urlopu na poratowanie zdrowia.

- „Część - tak jak ja - będzie miała zredukowane godziny. Ja od września będę miał jedynie pół etatu, a nie cały, jak dotychczas. Moja koleżanka po 20 latach po prostu straci pracę i będzie bezrobotna”

- relacjonował.

Podkreślił, że wbrew wystąpieniom minister Nowackiej, katecheci mają zbyt mało czasu na ewentualne przekwalifikowanie. Przypomniał, że od ogłoszenia rozporządzenia do jego wejścia w życie minęło pół roku.

- „To zdecydowanie za krótko, by zdobyć nowe uprawniania. Część z nas posiada już wprawdzie uprawnienia do nauczania innych przedmiotów, ale na wsiach i w małych miasteczkach etaty są pozajmowane”

- wyjaśnił.

Zwrócił też uwagę, że ogromne problemy wygeneruje obowiązek umieszczania lekcji religii na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej.

- „Naprawdę nie jest proste tak ułożyć plan lekcji, żeby religia dla wszystkich klas wypadała na początku lub na końcu. MEN twierdzi, że to w trosce o uczniów, którzy nie chodzą na religię ani etykę, żeby nie musieli czekać. A co z uczniami, którzy chcą chodzić? Teraz to oni będą musieli czekać, będą mieli okienka, bo nie będzie się dało inaczej ułożyć planu”

- zauważył.

Rozmówca PAP nie ma wątpliwości, że działania MEN są podyktowane względami ideologicznymi.

- „Chodzi o to, żeby w szkole nie było wychowania do wartości. A przecież ono jest uczniom potrzebne. Rodzice to widzą, dlatego pod projektem ustawy zakładającej, że lekcje z religii lub etyki powinny być obowiązkowe udało nam się zebrać ponad pół miliona podpisów”

- powiedział.

Wyraził nadzieję, że pierwsze czytanie obywatelskiego projektu „Tak dla religii i etyki w szkole” odbędzie się już we wrześniu.

Źródło: PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej