Polityka

Minister Siemoniak jednak zmienia zdanie? Zamieszanie wokół rzekomej inwigilacji

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak wyjaśniał dziś, że rodzina premiera Donalda Tuska nie była bezpośrednio inwigilowana za pośrednictwem sytemu Pegasus. Po pewnym czasie jednak minister zaostrzył swoje stanowisko, wpisując się w narrację zapodaną przez szefa rządu.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Polskie Radio)
Fot. screenshot - YouTube (Polskie Radio)
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak wyjaśniał dziś, że rodzina premiera Donalda Tuska nie była bezpośrednio inwigilowana za pośrednictwem sytemu Pegasus. Po pewnym czasie jednak minister zaostrzył swoje stanowisko, wpisując się w narrację zapodaną przez szefa rządu.

Portal Onet podał, że „w śledztwie dotyczącym politycznego wykorzystywania Pegasusa status pokrzywdzonej otrzymała niedawno Katarzyna Tusk-Cudna, córka premiera”.

- „Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, specjalny zespół śledczy planuje w najbliższym czasie przesłuchanie również żony szefa rządu — Małgorzaty”

- dodano.

Do uderzenia w opozycję informacje te natychmiast wykorzystał szef rządu.

- „Okazuje się, że PiS podsłuchiwał przy pomocy Pegasusa moją żonę i córkę. Wnuczki i wnuków też, podpalaczu z Żoliborza?”

- napisał.

Inaczej sprawę przedstawił na antenie TVP Info minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

- „Prokuratura potwierdziła, że córka pana premiera, Katarzyna Tusk, ponieważ kontaktowała się z jedną z osób, które były pod kontrolą Pegasusową, to jej rozmowy, jej informacje, mogły tutaj paść łupem tych, którzy inwigilowali”

- wyjaśnił.

Po pewnym czasie minister Siemoniak zaostrzył jednak narrację.

- „Fakt inwigilowania rodziny byłego premiera, przewodniczącego Rady Europejskiej jest absolutnym skandalem i nie ma żadnego znaczenia pod jakim pretekstem to się odbywało. Sprawa inwigilacji Krzysztofa Brejzy pokazała, że w PiS obowiązywała zasada, że dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie. Szczególnie jeśli inwigilacja dotyczyła tajemnic adwokackich i obrończych, a materiały nie zostały zniszczone. Wskazuje to, że kontrolę operacyjną stosowano, aby zdobyć informacje na temat osób w ogóle nie związanych ze śledztwem, którego kontrola dotyczyła. Prokuratura i sąd powinny tę patologię służb i prokuratury PiS surowo rozliczyć!”

- oświadczył w mediach społecznościowych.

 

Tymczasem stanowisko zajęła już sama prokuratura, która wyjaśniła, że nie ustalono nic na temat bezpośredniej inwigilacji córki Donalda Tuska.

- „Z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, aby bezpośrednio wobec Katarzyny Tusk-Cudnej stosowano oprogramowanie Pegasus”

- przekazał rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.

 

Źródło: X.com, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej