Uwaga

Mniejszość niemiecka czując się „traktowana gorzej” odrzuciła zaproszenie na cykliczne noworoczne spotkanie z prezydentem Dudą

Mniejszość niemiecka czując się dyskryminowaną na tle innych mniejszości narodowych - jak czytamy w wydanym przez ZNSSK oświadczeniu – odmówiła w cyklicznym noworocznym spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą. Dyskryminacja, jakiej mają rzekomo doświadczać przedstawiciele mniejszości niemieckiej w Polsce, ma być efektem działać polskiego rządu, a jako przykład podają zmniejszenie liczby godzin nauczania języka niemieckiego opłacanych z pieniędzy polskiego podatnika.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Polsat News)
Fot. screenshot - YouTube (Polsat News)
Mniejszość niemiecka czując się dyskryminowaną na tle innych mniejszości narodowych - jak czytamy w wydanym przez ZNSSK oświadczeniu – odmówiła w cyklicznym noworocznym spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą. Dyskryminacja, jakiej mają rzekomo doświadczać przedstawiciele mniejszości niemieckiej w Polsce, ma być efektem działać polskiego rządu, a jako przykład podają zmniejszenie liczby godzin nauczania języka niemieckiego opłacanych z pieniędzy polskiego podatnika.

"Nie wiemy, jak mielibyśmy odczytywać słowa i zapewnienia padające przy okazji takich spotkań, podczas których mowa jest o tym, jaką wartością są mniejszości narodowe i etniczne zamieszkujące Polskę od pokoleń wobec faktu, że jedna z tych mniejszości (...) jest traktowana gorzej od innych mniejszości narodowych i etnicznych zamieszkujących nasz kraj" – piszą w oświadczeniu przedstawiciele ZNSSK.

"Ograniczając liczbę godzin języka niemieckiego z trzech do jednej tygodniowo zabrano dzieciom, ich rodzicom, nauczycielom języka niemieckiego, wszystkim członkom mniejszości niemieckiej nie tylko język, ale też zraniono ich godność" – czytamy dalej.

Prezydent Andrzej Duda spotyka się z przedstawicielami kościołów i związków wyznaniowych oraz mniejszości narodowych. Jest to cykliczne spotkanie organizowane zawsze na początku Nowego Roku.

Do sprawy odniósł się m.in. poseł Janusz Kowalski z Solidarnej Polski. On jako pierwszy wysunął postulat zmniejszenia ilości godzin nauczania niemieckiego jako ojczystego w szkołach publicznych. U podłoża takiej propozycji leżało przywrócenie symetrii w stosunkach polsko-niemieckich, ponieważ pomimo bilateralnej umowy pomiędzy Polską a Niemcami z nauczania języka polskiego dzieci polskich w Niemczech strona niemiecka się nie wywiązuje wymigując się niezależnością lokalnych władz.

- W kwietniu 2022 r. Rafał Bartek – przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce (ZNSSK), oraz Bernard Gaida, pełnomocnik ZNSSK ds. współpracy międzynarodowej, zawiesili swój udział w pracach Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych do momentu usunięcia przepisów prawnych, które w ich opinii dyskryminują dzieci mniejszości niemieckiej w Polsce – podaje portal TVP Info.

Poproszony o komentarz w tej sprawie został w radiu RMF FM szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

Nie ma żadnych podstaw, by uważać, że ktokolwiek w Polsce na zasadzie narodowościowej jest dyskryminowany. Jeśli ktokolwiek jest dyskryminowany, to są to Polacy w Niemczech, bowiem od wielu, wielu lat nie mogą zdobyć statusu mniejszości – odpowiedział Przydacz.

Mniejszość niemiecka w Polsce ma swojego przedstawiciela, ma status mniejszości, ma nauczanie, ma także i podwójne nazewnictwo w swoich miejscowościach. Polacy, mimo że ten status mieli jeszcze przed wojną, to zabrany im został za rządów Adolfa Hitlera i dotąd nie został odzyskany – wskazał.

Zwrócił też uwagę, że sprawy dotyczące statusu mniejszości i edukacji leżą w gestii ministerstw edukacji oraz spraw wewnętrznym i administracji.

Ale faktem jest, że szkolnictwo w języku polskim w Niemczech absolutnie nie mogło w żaden sposób mieć tego typu praw czy możliwości, jakie miała mniejszość niemiecka w Polsce – podkreślił prezydencki minister.

Źródło: pap, portal tvp info

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej