Polska

Mobbing, seksizm, homofobiczne żarty. Byli podwładni Tomasza Lisa przerywają milczenie

W ub. miesiącu Tomasz Lis, po 10 latach współpracy, odszedł z tygodnika „Newsweek Polska”. RASP nie ujawnił powodów nagłej decyzji, media donosiły jednak, że powodem mógł być wynik pracy specjalnej komisji oceniającej działalność naczelnego. Teraz pojawiają się informacje na temat mobbingu, którego dziennikarz miał dopuszczać się wobec podwładnych.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Onet Rano)
Fot. screenshot - YouTube (Onet Rano)
W ub. miesiącu Tomasz Lis, po 10 latach współpracy, odszedł z tygodnika „Newsweek Polska”. RASP nie ujawnił powodów nagłej decyzji, media donosiły jednak, że powodem mógł być wynik pracy specjalnej komisji oceniającej działalność naczelnego. Teraz pojawiają się informacje na temat mobbingu, którego dziennikarz miał dopuszczać się wobec podwładnych.

Wirtualna Polska dotarła do kilkudziesięciu relacji byłych współpracowników Tomasza Lisa, którzy utrzymują, że stali się jego ofiarami.

- „Doprowadzanie pracowników do ataków paniki, poniżanie, wulgarne, seksistowskie odzywki, atmosfera przesiąknięta chamstwem – to zarzuty pracowników wobec Tomasza Lisa. Podwładni od lat alarmowali o jego przemocowych zachowaniach”

- donosi Wirtualna Polska.

Dziennikarze podkreślają przy tym, że dotarli do pism, które dowodzą, IŻ negatywne zachowania naczelnego podwładni zgłaszali właściwym osobom w RASP.

Do nadużyć miało dochodzić przede wszystkim w czasie poniedziałkowych kolegiów.

- „Wszystko zależy od tego, w jakim nastroju będzie szef. Jeśli w dobrym, to zacznie opowiadać świńskie, pełne seksualnych odniesień kawały i wszyscy odetchną z ulgą”

- opowiada jedna z pracownic tygodnika.

Gorzej, kiedy jednak naczelny nie miał dobrego humoru.

- „Będzie złośliwy i bezlitosny, a wszyscy spuszczą głowy i będą udawali, że nie słyszą i nie widzą, jak ich kolega jest upokarzany. Z obawy, że zostaną następną ofiarą. To straszny widok: kilkanaście dorosłych osób siedzi ze spuszczonymi głowami, czekając w napięciu, co się jeszcze wydarzy. Czy szef będzie krzyczał, bo ktoś nieopatrznie zgłosi temat, który go wkurzy? Na przykład wywiad z jakimś lewicowym socjologiem, co zostanie skwitowane zdaniem: Niech, kur...a, spierdala komuch, w mojej gazecie dla takich debili miejsca nie ma. Każda propozycja artykułu, który w jakiś sposób dotyczy praw kobiet, jest wyszydzana i odrzucana z komentarzem w rodzaju: w dupie wam się przewraca

- relacjonuje.

Inny z dziennikarzy mówi o molestowaniu kobiet i homofobicznych komentarzach.

- „Koledzy geje z redakcji fatalnie to znosili”

- przekonuje.

Sam Tomasz Lis stanowczo zaprzecza tym doniesieniom.

- „Nikogo nie poniżałem, do nikogo nie odnosiłem się pogardliwie. Jednym z elementów pracy naczelnego jest konstruktywna krytyka, a moje uwagi były podyktowane wyłącznie dobrem pisma i interesem czytelników”

- zapewnia w rozmowie z Wirtualną Polską.

Źródło: Wirtualna Polska

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej